Pies czyli kot

Błahostka
Lata 70. zeszłego wieku. Środkowy Gierek. Faceta z ministerstwa wysłano za granicę, by wynegocjował umowę w sprawie, o której nie miał pojęcia.

O żadnym języku obcym też nie miał pojęcia, więc było świetnie, bo dwa minusy dają plus. Po 12 godzinach lotu znalazł się w hotelu hen, hen gdzieś w południowo-wschodniej Azji. Zmęczony, ale postanowił się nie kąpać, bo był piątek, a on kąpał się zawsze w soboty. Zszedł na dół do baru, wypił szkocką, popił drugą taką samą. I wtedy bardzo młoda i bardzo ładna podeszła, wzięła go za rękę, drugą ręką wzięła z blatu klucz do jego pokoju i… poszli.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną