Kongres Kobiet: wiemy, czego chcemy.

Czuj ruch!
Zakończony właśnie Europejski Kongres Kobiet pokazał, że rośnie w Polsce potężny ruch społeczny. Pozapartyjny, umiejący dyskutować i zaskakująco dojrzały.

Siedem tysięcy kobiet zgodziło się, co jest dla nich najważniejsze. A ich postulaty są znacznie odważniejsze niż te, których przed kilkoma laty spodziewała się niejedna działaczka (między innymi wprowadzenie parytetów, zrównanie płac, wspieranie kobiet na rynku pracy, liberalizacja ustawy antyaborcyjnej, wprowadzenie edukacji seksualnej w szkołach, obowiązek wspierania przez państwo opieki nad osobami zależnymi).

Zaskakujące  w tym kontekście mogą być jedynie komentarze niektórych mediów. „Dziennika Gazeta Prawna” w ogóle milczy o kongresie, a „Polska The Times” zauważa jedynie, że w prawyborach kongresowych 45 proc. otrzymała Platforma Obywatelska. Ale najbardziej zaskakujący jest komentarz w „Rzeczpospolitej”. Publicysta Marek Magierowski zgadza się z większością postulatów, ale uważa, że wykształcone panie z pozycją - występujące na Europejskim Kongresie - są nieodpowiednie dla tzw. sprawy kobiecej. Publicysta po prostu lepiej wie, czego potrzebują kobiety: „Potrzebują w życiu bezpieczeństwa i stabilności, a nie modnych sloganów wygłaszanych przez socjolożki, politolożki i filozofki. Potrzebują spokoju, a nie rewolucyjnego fermentu. Potrzebują rodziny, a nie związków partnerskich”.

Odpowiadam publicyście: kobiety właśnie zorientowały się, że spokoju, sprawiedliwości i równości nikt im nie poda na tacy. Muszą je sobie wywalczyć. Do tego potrzebne są kobiety u władzy i ich rewolucyjny ferment.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj