Kraj

Na karych rumakach

Pies czyli kot

Najważniejszy jest kontakt ze społeczeństwem, zbliżenie się do ludzi, więź z narodem. Każdy polityk, każdy sztab wyborczy o tym wie.

Teoretycznie jest to łatwe, praktycznie – bardzo trudne. Naród jest bowiem nieobliczalny i gdy tylko stoi gdzieś na rynku lub na placu, zwykle jest tam więcej tych, których politycy się nie spodziewają. Przypadkowe społeczeństwo w dalszym ciągu zakłóca i przeszkadza. Krzyczy, zgłasza pretensje, zadaje pytania, na które nikt nie ma przygotowanej odpowiedzi, bo te pytania są zbyt konkretne. W czasie kampanii wyborczej polityk odpowiada ogólnie, że gdy wygra wybory, wprowadzi darmowe przedszkola, obniży ceny leków i przywróci pociągi do małych miejscowości. Skąd na to wszystko weźmie pieniądze – nie mówi i dlatego jest to konkretna wypowiedź przedwyborcza.

Grzegorz Napieralski najchętniej pokazuje się w telewizji podczas zakupów – taki ma styl. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że dobry z niego gospodarz i że w jego domu niczego nie zabraknie. Wybiera coś za 30 zł, ale potem zawsze płaci za niego facet, który stoi obok. Jarosław Kaczyński, gdy coś kupuje, to sam płaci, w dodatku dwustuzłotówką. Tego, co kupił, już nie bierze ze sobą, robi to jego przyboczny, który wkłada zakupy do samochodu i odjeżdża. Po co zatem szef PiS kupuje to, co jest mu niepotrzebne? Po to, by rządowi pokazać, że wszystko jest dla niego za drogie.

Aż się prosi, by Kaczyński z Napieralskim utworzyli koalicję. Jeden wybierałby towar do torby, a drugi by za niego płacił. Sielanka gospodarczo-polityczna. Mógłby się jeszcze do nich przyłączyć Waldemar Pawlak. Nie przeszkadzałby koalicji, bo on się głównie przebiera – a to za strażaka, a to za lotnika, a to za kolarza albo rolnika. I wciąż się tylko przemieszcza – kombajnem, wiatrakowcem, podmiejskim pociągiem lub rowerem, który w ciągu trzech sekund składa na naszych oczach i chowa do plecaczka. Bardzo to ciekawy program wyborczy.

Taka trójca koalicyjna byłaby jak marzenie, ale jak łatwo zauważyć, brakuje w niej parytetu. Dodajmy go zatem – niech to będzie 28-letnia Magdalena Żuraw. Pasuje jak ulał. O gejach mówi „paplające babskie bzdury infantylne kukiełki”, a kobiety traktuje jeszcze gorzej. Te, które domagają się równego traktowania, nazywa „plagą” – niszczącą nie tylko kobiecość, ale także naukę i kulturę i w ogóle „ludzkiego ducha”, bo przecież świat idzie naprzód tylko dzięki mężczyznom. Kandydatce do Sejmu marzą się „rycerze na karych rumakach”, którzy ją olśnią zbroją i intelektem. Ciekawe, jak wielkie zastępy kobiet porwie swoją przenikliwą diagnozą.

W obecnej kampanii najważniejsze jest upominanie się o ludzi szykanowanych, odtrącanych, poniżanych, po prostu słabych i bez szans. Tymczasem rząd ich ściga lub wywleka z domów o 6 rano i wsadza do aresztu, a tam łamie ich prawa obywatelskie. Biedni, zaszczuci kibice piłki nożnej – bo to o nich właśnie mowa – są dziś „więźniami sumienia w Polsce”. Tak upomina się o nich Przemysław Wipler, startujący do Sejmu z PiS.

O kibicach zupełnie inaczej pisze dziennikarz Stefan Szczepłek, największy dla mnie futbolowy autorytet w Polsce. Na warszawskiej Polonii podczas meczu z Legią wywieszono transparent „Polonia to historia i stolicy duma, was by nie było, gdyby nie komuna”. Słowo „was” namalowano w barwach Legii. Żaden z kibiców Polonii nie wie, że Legia nie powstała za czasów komuny, tylko prawie sto lat temu założyli ją żołnierze Legionów Piłsudskiego. Za komuny o Legionach nie wolno było mówić, więc Legia nazywała się CWKS. „Byłoby wspaniale, gdyby w kulturze futbolowej miłość do swego klubu nie oznaczała jednocześnie nienawiści i pogardy dla innych” – kończy Szczepłek. Trudno dziwić się młodym, skoro mają oni dziesiątki przykładów z wystąpień polityków, na których nawet najbardziej ludzki odruch jest wyszydzany i okrzyczany jako haniebne zachowanie.

A cóż w tym jest haniebnego, że premier zainteresował się poparzonym człowiekiem? Nieszczęśliwym, rozgoryczonym, niepanującym już nad swoim życiem?

Polityka 40.2011 (2827) z dnia 27.09.2011; Felietony; s. 93
Oryginalny tytuł tekstu: "Na karych rumakach"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Homofobusy jeżdżą po polskich miastach. Szokują i wykluczają

Homofobusy rozpowszechniają nieprawdziwe informacje na temat osób LGBT. To akcja Fundacji Pro-Prawo do Życia, która wbrew nazwie odmawia osobom nieheteroseksualnym prawa do wolnego od dyskryminacji życia w Polsce.

Agata Szczerbiak
17.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną