Kraj

Niesforny z Platformy

Poseł Gibała i liberałowie w PO

Czy Łukasz Gibała zostanie twórcą liberalnej frakcji w PO? Czy Łukasz Gibała zostanie twórcą liberalnej frakcji w PO? Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Kolejny filozof napsuje krwi premierowi Tuskowi? Jest 13 lat młodszy od Janusza Palikota, ma tytuł doktora filozofii UJ i zacięcie do biznesu: poseł Łukasz Gibała, szef krakowskiego PO.

Nie chce być tylko trybikiem w partyjnej maszynce do głosowania, krytykuje działania rządu, właśnie założył parlamentarny zespół ds. wolnego rynku. Część polityków Platformy twierdzi, że to próba tworzenia liberalnej frakcji w ramach samej PO.

Nowy zespół chce wspierać przedsiębiorczość, w tym działać na rzecz obniżenia podatków, co w obecnej sytuacji wydaje się być mrzonką (i pomysłem sprzecznym z polityką rządu). Powołało go sześciu młodych posłów (najstarszy ma 44 lata, najmłodszy – 31) z tylnych ław sejmowych. Michał Jaros, przewodniczący tej blisko 30-osobowej grupy, przekonuje, że łączy ją idea wolnorynkowa, nie zaś chęć budowania wewnątrzpartyjnej opozycji: – Tworzą ją ludzie z różnych regionów, o różnych światopoglądach, których łączy wiara w wolny rynek. Pytany, czemu w zespole brak choćby Adama Szejnfelda – którego nazwisko w pierwszej kolejności kojarzy się z prorynkowym myśleniem na zapleczu Platformy – odpowiada, że nie rozsyłali jeszcze zaproszeń do wszystkich parlamentarzystów. – Na razie daliśmy sygnał, że taki zespół powstał, formuła jest otwarta, zapraszamy każdego – mówi Jaros. – Na naszej konferencji prasowej pojawili się posłowie z Ruchu Palikota, zapisali się do nas. Mamy już kolejne zgłoszenia, nie tylko z RP, ale i PiS.

Jeden z prominentnych polityków PO, kojarzonych z tzw. spółdzielnią Grabarczyka, twierdzi, że Łukasz Gibała, którego twarz firmuje w mediach zespół (oficjalnie jest tylko jednym z pięciu jego wiceprzewodniczących): – Może być rozgrywany przez Grzegorza Schetynę. To polityk wydmuszka, nie ma poglądów, gra na siebie. Ma spore ambicje, niewykluczone, że kiedyś będzie chciał założyć własną partię. To polityczny harcownik, którego kariera w PO jest schyłkowa. Poparcie Grzegorza dziś nie pomaga. Zresztą ten pewnie nie będzie go bronił na zarządzie krajowym, bo Gibała jest niewiarygodny. Podczas marcowego zjazdu partyjni delegacji zdecydują, czy Łukasz Gibała pozostanie szefem krakowskiego PO. Spekuluje się, że na skutek narastających wokół jego osoby kontrowersji, pożegna się ze stanowiskiem, zastąpi go były szef MON, senator Bogdan Klich.

Kierunek: Gibała

O pośle Gibale stało się głośno za sprawą zmasowanej „kampanii informacyjnej: Kierunek Kraków” – promującej jego wizerunek jeszcze przed oficjalnym startem ubiegłorocznej kampanii wyborczej – którą PKW uznała za agitację. Wątpliwości budziły także koszty właściwej kampanii wyborczej, które znacznie przekraczały limit przyznany przez małopolską PO (Gibała twierdził, że kandydaci z regionów przekazali mu swoje niewykorzystane limity). W tle tych kontrowersji tli się konflikt szefa krakowskiej PO z szefem małopolskiej – Ireneuszem Rasiem (uwidocznił się zwłaszcza przy układaniu list wyborczych i zepchnięciu Gibały na odległe 19 miejsce); w szerszym kontekście: iskrzy, bo ściera się frakcja Schetyny ze spółdzielnią Grabarczyka.

I to właśnie na te animozje wskazuje jeden z członków nowego zespołu parlamentarnego. Tłumaczy on, że próba upolitycznienia go, przypisywania Gibale rozłamowych intencji, to skutek rozgrywek frakcyjnych. – Koledzy z tzw. spółdzielni rozpowiadają gdzie się da, że ten zespół to jest grupa rozłamowa, inspirowana przez Schetynę, która ma osłabić Tuska. A tymczasem tak naprawdę chodzi o to, by uderzyć w Schetynę, puścić sygnał, że coś knuje. Dodaje też, że to nie pierwszy atak na Gibałę: – W tamtej kadencji wypuszczono do mediów informację, że młodzi z PO odchodzą do PJN. Jednym z nich miał być Łukasz Gibała, nasłano na niego dziennikarzy. Osłabienie go byłoby na rękę ludziom Grabarczyka, zwłaszcza Ireneuszowi Rasiowi.

Sam szef krakowskiego PO nie wyklucza, że ataki na niego mogą pośrednio być wymierzone w Grzegorza Schetynę, o którym ostatnio mówi się, że wejdzie do rządu. – Może to próba uderzenia w byłego marszałka Sejmu, z którym współpracowałem i którego bardzo cenię. Sporo mu zawdzięczam pod względem politycznym – mówi Gibała. – Na pewno nie w ministra Gowina, z którym wszyscy wiedzą, że dzieli mnie przepaść, nie tylko jeśli chodzi o światopogląd, ale i np. kwestie regionalne – dodaje. Potwierdza to inny polityk PO, który zwraca uwagę, że w partii Gibała raczej nie jest kojarzony ze swoim wujem, szefem resortu sprawiedliwości Jarosławem Gowinem.

Nadmuchał Palikot

Gibała podkreśla, że jego motywacją do założenia zespołu ds. wolnego rynku nie była chęć wikłania się w rozgrywki wewnątrzpartyjne: – To poważna inicjatywna. Mam nadzieję, że dołączy do niej jak najwięcej posłów z innych partii, w tym od Janusza Palikota. Jego działalność, zwłaszcza kiedy szefował komisji Przyjazne Państwo, oceniam bardzo wysoko. Jego ideały były słuszne, bliskie naszym.

Palikot – jak twierdzi inny poseł PO, neutralny frakcyjnie Antoni Mężydło – przysłużył się już Gibale. – W istocie to Palikot zrobił mu reklamę. To on nadmuchał zainteresowanie tym młodym posłem i jego zespołem. (Mężydło uważa, że prawdziwą frakcję może stworzyć dopiero Marek Biernacki, który zaczął jednoczyć wokół siebie konserwatywne skrzydło Platformy, przejmując je niejako po Jarosławie Gowinie, którego premier „zneutralizował” wysyłając do rządu). Janusz Palikot w ubiegłym tygodniu w „Kropce nad i” zwracał uwagę, że Tuskowi może zaszkodzi wewnątrzpartyjna opozycja, skupiona właśnie wokół Gibały.

Tych sześciu założycieli zespołu wystarczy, żeby koalicji zabrakło większości sejmowej i rząd upadł. „Powstawanie tego typu kół to pierwszy moment do targowania się o pozycję – przekonywał w rozmowie z Moniką Olejnik lider Ruchu Palikota – W normalnej sytuacji, rok temu, Tusk wyrzuciłby Gibałę na następny dzień po zapowiedzi tego koła. Nie robi tego”.

Premier nie przygląda się jednak biernie poczynaniom młodego posła (rocznik ‘77), który może trzymać w szachu cały rząd. Jak się dowiadujemy, na spotkaniu z działaczami Platformy w Krakowie na początku lutego w ostry sposób skomentował to, co robi Gibała. Szef krakowskiego PO nie zaprzecza, że taki incydent miał miejsce: – W pewnym momencie zeszło się na temat mojej osoby, premier wyraził się krytycznie i na temat tego zespołu, i mojej niezależności. Było mi przykro. Do premiera pewnie doszły jakieś pogłoski, strzępy informacji przekazywane przez nieprzychylne osoby. Będę starał się przekonać go, że to jest chybiona opinia, a moja działalność nie jest wymierzona ani w niego, ani w PO.

Reprymenda premiera może jednak nie zadziałać, bo Łukasz Gibała to polityk bardzo ambitny i pewny siebie (co z pewnością wzmacnia też jego niezależność finansowa – pochodzi z zamożnej rodziny, jego ojciec jest większościowym udziałowcem sieci hurtowni alkoholu). Niektórzy jego partyjni koledzy zżymają się z tego powodu, dopatrując się w jego działaniach chęci łatwego wybicia się, zdobycia władzy i wiążących się z nią korzyści, niejako na skróty, omijając żmudny proces pięcia się po politycznej drabinie. (Jego ulubiony cytat: „Z naprawdę wielkich, posiadamy tylko jednego wroga – czas”). Może postawić wszystko na jedną kartę i spróbować się targować; żądać zachowania fotela szefa krakowskiej Platformy lub czegoś więcej. – To młody, szamoczący się człowiek, który pracuje wyłącznie na sobie. Ma ogromne aspiracje – podkreśla wiceprzewodnicząca klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska. – Jest świetnym organizatorem, ma mnóstwo pomysłów, ale absolutnie brak mu poczucia odpowiedzialności. Jest trudnym posłem, bo nie lubi grać zespołowo. A premier lubi jak gramy razem… – dodaje. Łukasz Gibała odpiera zarzuty: – Poważnie traktuję lojalność wobec partii, ale jeszcze większą wagę przywiązuję do własnych poglądów i zobowiązań wobec wyborców. Dlatego zdarza się, że mam inne stanowisko niż władze partyjne i stąd problemy – tłumaczy − Od niesfornego wolę jednak określenie: niezależny.

Polityka 08.2012 (2847) z dnia 22.02.2012; Flesz. Kraj; s. 6
Oryginalny tytuł tekstu: "Niesforny z Platformy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Świat w 8K

Ekrany nowej generacji wyświetlą nam bardziej szczegółowy obraz. Ale wszystko wskazuje, że to tylko jedna z kilku ważnych zmian, jakie przyniosą.

Olaf Szewczyk
17.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną