Jak lansuje się europoseł Migalski

Ornitolog szuka skrzydeł
Marek Migalski, europarlamentarzysta PJN, nie wie, czy bardziej czuje się dziś politykiem, czy dziennikarzem, i próbuje łączyć te role w swoim autorskim programie „Gra podwójna”.
Marek Migalski w podwójnej roli.
Gra podwójna/migalski.eu/materiały prasowe

Marek Migalski w podwójnej roli.

To cykliczny, niespełna półgodzinny program, z czołówką, firmowymi kubkami, kręcony w korytarzach Parlamentu Europejskiego. Migalski przy okrągłym stoliku przepytuje polityków różnych opcji i od czterech miesięcy pokazuje to na swoim blogu. W kampanii wyborczej trzy lata temu mówił, że tak jak zajmujący się ptakami ornitolog marzy, aby kiedyś stać się ptakiem, tak politologowi nie można odbierać marzeń o staniu się politykiem.

Marzenia chyba okazały się niewarte realizacji, bo w polityce mu się nie wiedzie. „Byłem lepszym politologiem niż politykiem” – mówi w pierwszym wywiadzie cyklu Jackowi Kurskiemu, któremu najpierw wyrzuca, że przekładał wywiad trzy razy i spóźnił się na nagranie siedem minut. „Chciałem cię potraktować jak innych dziennikarzy” – odpowiedział Kurski. Dziennikarską misją Migalskiego jest „pokazanie polityki taką, jaka ona jest, a nie jak jest przedstawiana w mediach”. Do swoich rozmówców (poza prof. Adamem Gierkiem, Januszem Zemke i Joanną Senyszyn) zwraca się po imieniu. W rozmowach z byłymi kolegami z PiS o prezesie tej partii mówi „Kaczor”. „Nie mam zamiaru ich młotkować, bo wtedy każdy polityk się zamyka i nic się z niego sensownego nie wyciągnie” – reklamuje swoją „podwójną grę”.

Czasem jednak wychodzi z roli, jak w rozmowie z Tadeuszem Cymańskim. Choć zapewniał, że nie chce „w tej miłej rozmowie mówić o przykrych rzeczach”, to oskarżył ziobrystów, że w zadowalaniu swojego szefa posuwają się dalej niż działacze PiS w stosunku do prezesa. Niestety, jak sam zauważył, błyskotliwy Cymański ukradł mu show i był nie tylko gościem, ale też gospodarzem.

Notowania partii Polska Jest Najważniejsza, w której ulokował się Migalski, oscylują w granicach błędu statystycznego, więc nic dziwnego, że zdradził swoim widzom „że ciągnie go do dziennikarstwa”. Janusza Zemke podpytywał, jak sobie radzi z konfliktami w partii, bo chyba wciąż nie potrafi zrozumieć, gdzie on sam popełnił błąd w relacji z Jarosławem Kaczyńskim. Wszystkim rozmówcom w pewien sposób schlebia, docenia ich, zwraca uwagę, że mają ze sobą sporo wspólnego i życzy im powodzenia. Za dwa lata wybory do Parlamentu Europejskiego, szanse PJN na reelekcję są równe zeru. Wygląda na to, że Marek Migalski już szuka dla siebie miejsca albo pod skrzydłami innych, albo w dziennikarskim fachu. To pierwsze wydaje się bardziej prawdopodobne.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną