Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Akt strzelisty Błaszczykowskiego

Gol, który dał kopa Polakom

Takie uderzenia zwykło się nazywać strzałami rozpaczy. Najczęściej lądują w oknie Pana Boga, jeśli jednak zdarzy się, że trafią do siatki, mają nieziemski wpływ na bieg zdarzeń.

Strzał rozpaczy w takich razach zostaje przemianowany na strzał życia, przegrani wstają z kolan i przejmują inicjatywę. 

Błaszczykowski trafił idealnie, robiąc niemal „dziurę w siacie”, a że Rosjanie są narodem prawdziwie bogobojnym, zlękli się po jego bramce, że oto Bóg osobiście roztoczył opiekę nad naszą jedenastką. Kiedy się spotykają Polacy z Rosjanami, a towarzystwo jest godnie dobrane - czy to przy wódce, czy na boisku - dyskurs zawsze o Boga zahaczy, ba, na Bogu się zatrzyma, w piękny spór teologiczny się przeobrazi.

Remis w takim sporze jest wynikiem pięknym, boskim. Gdyby Karamazowowie mieli okazję temu meczowi się przyglądać podczas biesiady u ojca, gdyby sławetne pytanie o istnienie Boga zawisło tuż przed tym, jak Kuba wziął zamach i kropnął w stronę bramki, Alosza mógłby wskazać ekran telewizora i powiedzieć z tym większą pewnością: „Bóg jest”. Ten gol to dowód na jego istnienie.  

Tytoń nie musiał się żegnać, bo na szczęście nie miał okazji, by wyciągać nas z tarapatów beznadziejnych, za to Kuba postawił sprawę jasno, choć głupio mu było się żegnać w biegu. Jego bramka dodała pięknemu turniejowi jakości zgoła metafizycznej, ten nieludzko precyzyjny i silny strzał wykroczył poza granice rozumu, był dotknięciem absolutu. Pięknych goli na Euro nie brakuje, ale ten był doskonałością na miarę trafień van Bastena i Trezegueta z pamiętnych finałów.

Powołując się na pierwszorzędną literaturę drugorzędną, uznam, że Błaszczykowski skruszył morale wroga z mocą Kmicica wysadzającego w powietrze kolubrynę.  Do tego momentu Rosjanie byli lepsi i kontrolowali grę, a polscy kibole już obmyślali, jaką by tu po meczu urządzić dogrywkę. Trafienie Kuby odmieniło wszystko, zaczęły się dziać rzeczy nieprawdopodobne: nasi nagle zaczęli biegać szybciej i grać mądrzej od rywali, Smuda zaczął sięgać po rezerwowych, a kibole odłożyli dogrywkę przynajmniej do soboty.

Powiadam wam, to nie był strzał, to był akt strzelisty.

Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną