Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Skrzaty kontra krasnoludy

Jerzy Pilch à propos meczu z Rosją

Jerzy Pilch – prozaik, dramaturg, scenarzysta i publicysta, były felietonista POLITYKI. Jerzy Pilch – prozaik, dramaturg, scenarzysta i publicysta, były felietonista POLITYKI. Leszek Zych / Polityka

12 czerwca

„Od wczesnych godzin rannych na Okęciu lądują prywatne odrzutowce ruskich milionerów”.

Kiedyś może by mi się podobała taka fraza, dziś ledwo, ledwo. Z „kiedyś” zresztą też przesada. „Kiedyś” nie było ruskich milionerów (przynajmniej na taką skalę), nie posiadali oni w związku z tym prywatnych odrzutowców, nie latali przez to do Polski, nie lądowali na Okęciu; zdań opisujących takie lądowania nie było nawet w science fiction.

Nie mówię, że jest to fraza niemoralna, choć z jakichś – może oczywistych, a może trudnych do udowodnienia – powodów nie zdaje się ona szczytem czy innym wzorcem moralności. Kiedyś bym ironizował: Nawet jak prawnie jest w porządku, to tchnie rozbestwieniem i rozwiązłością, plugawym rozbestwieniem i bezbrzeżną rozwiązłością. Kiedyś bym tak powiedział, dziś tak nie mówię nie tylko dlatego, że starcze otępienie jest dobrym sposobem na ekstremizm.

Nie żebym był za rewolucją, ale człowiekowi osobiste odrzutowce nie są potrzebne do życia. Jakieś poszczególne egzemplarze, służące wybranym potentatom do szybkiego poruszania się w gęstwinie azjatyckich przestrzeni powietrznych, gotów jestem zaakceptować, ale sytuacja, w której każdy z ruskich milionerów – i ten od złota, i ten od mediów elektronicznych, i ten od papieru toaletowego, i ten, i tamten, i ów jeszcze – ma swój odrzutowiec, a może eskadrę swoich odrzutowców – otóż sytuacja taka jest nie do przyjęcia.

Nie żebym był za bolszewickimi metodami, ale czuję do ruskich milionerów pewną niechęć; jest to niechęć drobna, nie spędza snu z powiek, nie absorbuje przez 24 godziny; pozbawiona fatalnych konotacji i kompromitujących kontekstów, jest zarazem groźna, bo bezinteresowna, niczym specjalnym (ani niczym niespecjalnym) nieuzasadniona.

Polityka 25.2012 (2863) z dnia 20.06.2012; Euro 2012; s. 13
Oryginalny tytuł tekstu: "Skrzaty kontra krasnoludy"
Reklama