Raport: Euro-wolontariusze w akcji

Pospolite wzruszenie
Jest jedna kategoria, w której wciąż jeszcze możemy coś wygrać na piłkarskich mistrzostwach Europy. To energia i entuzjazm pracujących przy meczach wolontariuszy.
Przy mistrzostwach pracę podjęło prawie 9 tys. wolontariuszy. Prawie 2 tys. w Warszawie, ponad tysiąc w Poznaniu, Wrocławiu i Gdańsku, drugie tyle na Ukrainie.
Leszek Zych/Polityka

Przy mistrzostwach pracę podjęło prawie 9 tys. wolontariuszy. Prawie 2 tys. w Warszawie, ponad tysiąc w Poznaniu, Wrocławiu i Gdańsku, drugie tyle na Ukrainie.

Z pospolitego ruszenia na Euro wynika, że mamy świetnych młodych, otwartych Europejczyków. Pytanie, jak uda się zagospodarować tę energię?
Leszek Zych/Polityka

Z pospolitego ruszenia na Euro wynika, że mamy świetnych młodych, otwartych Europejczyków. Pytanie, jak uda się zagospodarować tę energię?

Na mistrzostwach w Polsce i na Ukrainie – informuje UEFA – pobito rekord wszech czasów: nadeszła największa w historii mistrzostw liczba zgłoszeń chętnych do pracy wolontariackiej. Prawie 25 tys. osób w różnym wieku ze 142 różnych krajów świata, głównie Polacy i Ukraińcy. W nieznacznej większości – kobiety.

Korporacja Euro

Rywalizacja o miejsce pracy bez wynagrodzenia była więc ogromna. W roli pracodawców wystąpiły miasta gospodarze oraz UEFA. Rekrutację rozpoczęto w czerwcu 2011 r. Kandydaci przeszli przez sito prawie jak w korporacji. Rozmowy kwalifikacyjne (jak skrupulatnie odnotowuje UEFA, odbyło się 13 tys. rozmów, zajęły 7 tys. roboczogodzin) toczyły się do grudnia 2011 r.

A potem: szkolenie internetowe w e-learningu (przez półtora miesiąca trzeba było przyswoić sobie wiedzę o UEFA, turnieju, państwach i miastach gospodarzach, a następnie zaliczyć testy). Szkolenia praktyczne i techniczne (pierwsza pomoc, kompetencje społeczne, rozwiązywanie konfliktów, logistyka, zarządzanie czasem), przygotował dział szkoleń Euro 2012 Polska. Władze miast rozpisały przetargi – która firma szkoleniowa wyszkoli najtaniej, ta dostanie kontrakt.

Ostatecznie przy mistrzostwach pracę podjęło prawie 9 tys. wolontariuszy. Prawie 2 tys. w Warszawie, ponad tysiąc w Poznaniu, Wrocławiu i Gdańsku, drugie tyle na Ukrainie.

Najstarszy kandydat na wolontariusza miał ponad 80 lat. – Aplikacje można było składać wyłącznie przez Internet – spory to problemem dla ludzi starszych – przyznaje Kamila Czerwińska zajmująca się od trzech lat (!) programem wolontariatu w spółce Euro 2012 Polska. – Staraliśmy się więc docierać do ludzi 50+ między innymi przez Uniwersytety Trzeciego Wieku.

Pan Edwin z Wrocławia, emeryt, by zostać wolontariuszem, kupił sobie pierwszy w życiu komputer. Zofia Jęczmień z Gdańska, lat 66, emerytowana technik budownictwa, postanowiła przywrócić do życia swój włoski.

Znaleźli się wśród zakwalifikowanych ochotników starzy wyjadacze. W Gdańsku pracuje Indus, który przyjechał do Polski, bo podobało mu się na mistrzostwach w RPA dwa lata temu, czy dziewczyna z Afryki, która też tam była wolontariuszką FIFA, a w 2006 r. w Niemczech, pracowała też podczas mistrzostw Europy w Austrii i Szwajcarii, a zaraz jedzie na olimpiadę do Londynu.

Trzy czwarte ochotników w momencie rozpoczęcia pracy nie miało jeszcze 25 lat; większość to studenci, którzy pozdawali egzaminy w zerówkach, żeby mieć czas na Euro. Na Ukrainie aż 35 proc. nie przekroczyło dwudziestki (w Polsce – tylko co siódmy).

8 czerwca (niektórzy nawet o miesiąc wcześniej) przystąpili do pracy. Polacy odziani w jednakowe, jasnozielone koszulki Adidasa, Ukraińcy w błękitach. Można ich spotkać na lotniskach, dworcach. Grupy do obsługi gości zwykłych i specjalnych – te miały za zadanie dbać na przykład, by sędzia piłkarski się nie zgubił i dotarł na czas na mecz. W Międzynarodowym Centrum Nadawczym przy ul. Prądzyńskiego, kwaterze mediów, albo w hotelu Sheraton, kwaterze głównej UEFA. W Gdańsku wolontariusze sztab mają w jednej ze szkół. Podczas meczów większość pracuje na stadionach, przy których stworzono dla nich specjalne strefy relaksu i rozrywki.

Podzielono ich według zakresu obowiązków: akredytacje, bezpieczeństwo, ceremonie, obsługa gości, obsługa vipów, logistyka turniejowa, serwis powitalny i informacyjny. Logistyka turniejowa zajęła się np. „sprawną koordynacją projektów montażowych i demontażowych (dekoracji)”, a zespół zarządzający informacją – „koordynowaniem zakulisowych zdjęć, programem obserwacyjnym oraz przekazywaniem wiedzy” (cytaty z materiałów UEFA; wolontariuszom organizacja zakazała rozmów z mediami).

UEFA nie płaci, ale karmi i bawi. W Warszawie, na Narodowym, stanął wielki klimatyzowany hangar z pufami, ogromnymi biało-czarnymi piłkami, można wygodnie przed telewizorem obejrzeć mecz, jeżeli akurat ma się wolne. Jest Internet, są lodówki z napojami, szafki zamykane na kluczyk, stół do ping-ponga i miniaturowe boisko do gry w nogę. Podobnie na pozostałych siedmiu stadionach. W grafik, pomiędzy mecze, wpisano imprezy integracyjne trochę z innego świata. Na przykład kolacja w ekskluzywnym hotelu Sheraton.

Ochotnik zamiast państwa

Oto mamy zatem niebywałą eksplozję energii i dobrych chęci. Jak wynika choćby z rozmów zamieszczonych obok, motywacją młodych ludzi do zaciągnięcia się w szeregi ochotników jest chęć przeżycia przygody, nanizania sobie dobrych wspomnień, zawiązania znajomości, przyjaźni, „a może czegoś więcej”, podszlifowanie języka obcego, zdobycia nowych kompetencji, wtajemniczenia w kulisy wielkiej europejskiej imprezy. Słowem – bycia tam gdzie być należy, gdzie ruch i zabawa, dla większości młodych ludzi – z natury wieku – wystarczający powód aktywności. Jest jeszcze motywacja deklarowana z niejakim zawstydzeniem, pewnie by nie popaść w pompatyczność. To chęć zrobienia czegoś bezinteresownie. Chęć służenia drugiemu człowiekowi i sprawie. A nawet element dumy narodowej – dziadowie ginęli dla ojczyzny, ja mogę przysłużyć się jej stosownie do czasów.

Do tej pory aż takiej bezinteresowności wśród polskiej młodzieży raczej nie było widać. Podobnie zresztą jak wśród emerytów. Z badań European Social Survey wynika, że wolontariatu podejmuje się tylko około 7 proc. Polaków wobec prawie 30 proc. Norwegów, Duńczyków, Holendrów. 16 proc. Polaków, wedle badań Klon/Jawor, w ogóle bezinteresownie robi cokolwiek na rzecz innych poza własną rodziną.

Czy jest więc szansa, że to ochotnicze pospolite ruszenie na Euro zamieni się w jakąś stałą tradycję, może nawyk, może nawet – modną życiową postawę?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną