A jednak – Kalemba ministrem rolnictwa

Ludowcy odetchnęli
Donald Tusk zaakceptował Stanisława Kalembę na stanowisku nowego ministra rolnictwa. Ludowcy odetchnęli, że nie zostaną przez premiera odcięci od resortu, który gwarantuje największe konfitury.

Raz – w postaci miliardów euro unijnych dotacji, które – za pośrednictwem działaczy PSL – płyną na wieś. Dwa – w postaci tysięcy stanowisk w agencjach, podległych resortowi rolnictwa. Trwałości koalicji nic już nie grozi, pęknięcie zostało zasklepione. Obie partie mają powody do zadowolenia, ale wyborcy już niekoniecznie. Zwłaszcza elektorat PO.

Premier nie odpowiedział im na pytanie, po co zrobił przedstawienie z przejmowaniem teki ministra rolnictwa. Co przez ten tydzień zrobił, czemu się przyjrzał ? Niczemu.. Nieco tylko się ośmieszył. Co załatwi, godząc się na nijakiego, niesamodzielnego działacza PSL o poglądach zbliżonych do PiS, na ważnym stanowisku? Waldemarowi Pawlakowi spokój w partyjnym zapleczu, rządowi – przyszłe kłopoty. Stanisław Kalemba, który przez 20 lat obecności w Sejmie, nie zrobił niczego istotnego, nie poradzi sobie na nowej funkcji. Na funkcji, na której nie wystarczy administrować, trzeba także mieć wizję rozwoju polskiego rolnictwa. Wizję przyłączenia wsi do reszty kraju, bo na wieczne utrzymywanie przywilejów dla rolników, którzy nie są rolnikami, bo niczego nie produkują na rynek – już nas nie stać.

Kalemba to działacz z poprzedniej epoki, trudno go sobie wyobrazić w Brukseli. Można się obawiać, że może tam prowadzić podobną politykę, jak Krzysztof Jurgiel z PiS, który się obrażał i wyjeżdżał do Warszawy, kiedy dyskutowano o reformie rynku cukru. Nie był w stanie w tej dyskusji brać udziału.  Skutek dla Polski jest tego marny. Z  poprzednikiem Kalemby w wielu sprawach można było się nie zgadzać, ale Marek Sawicki po unijnych korytarzach poruszał się sprawnie.

Co dobrego wynika z afery taśmowej? Mogło wynikać, gdyby jej skutkiem stało się kategoryczne „nie” premiera dla stosowanych tak chętnie przez PSL sposobów uprawiania władzy. Szybka zgoda na Kalembę skłania do spekulacji, że PO przestraszyła się taśm na Platformę, o których tyle ostatnio się mówiło, co byłoby fatalne. W ministerstwie rolnictwa ma zmienić się całe kierownictwo. Być może po to, by ludzie Platformy mieli na politykę rolną większy wpływ. Po co jednak Platformie więcej władzy w resorcie rolnictwa, skoro i tak nie wie, co z nią zrobić?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną