Kraj

Trzy i pół miesiąca cudu

Jak OLT nie zrobił rewolucji

OLT Express - idea funkcjonowania normalnej linii, z cenami jak u tanich przewoźników, nie sprawdziła się. OLT Express - idea funkcjonowania normalnej linii, z cenami jak u tanich przewoźników, nie sprawdziła się. Wojciech Strozyk / Reporter
OLT próbował rozpoznać bojem krajowy rynek przewozów lotniczych. Rynek, który właściwie nie istnieje, bo niewielka sieć połączeń LOT i Eurolot służy głównie do dowożenia pasażerów do Warszawy na loty międzynarodowe.

Niespełna cztery miesiące po hucznej inauguracji, gigantycznej i kosztownej kampanii reklamowej, linia OLT Express złożyła wniosek o upadłość. Zostawiła na ziemi 130 tys. pasażerów, którzy kupili bilety i czekali na lot. Kiedy w marcu tego roku pisząc o powstającej linii („OLT to nie LOT”), wyraziłem opinię, że podejmuje ona hazardową grę, która może szybko się skończyć, nie podejrzewałem, że stanie się to aż tak szybko.

OLT próbował rozpoznać bojem krajowy rynek przewozów lotniczych. Rynek, który właściwie nie istnieje, bo niewielka sieć połączeń LOT i Eurolot służy głównie do dowożenia pasażerów do Warszawy na loty międzynarodowe. OLT próbował ten rynek stworzyć, oferując gęstą siatkę połączeń między polskimi miastami i sprzedając bilety po niskich cenach. Zmobilizował do walki konkurentów. Pasażerom bardzo się to podobało, bo przez chwilę mieli złudzenie, że możliwe jest funkcjonowanie normalnej linii z cenami jak u tanich przewoźników. Takie cuda na dłuższą metę nie są jednak możliwe. Zwłaszcza że pośpiesznie tworzona linia nie pilnowała kosztów, nie sprawdziła opłacalności połączeń, więc nie wszędzie udawało się zapełniać samoloty. Kiedy OLT próbował naprawiać błędy, było już za późno. Gdyby to był LOT, minister skarbu pewnie znalazłby sposób na pokrycie deficytu. Ale właściciel OLT, firma Amber Gold, doszedł do wniosku, że nie stać go na kontynuowanie kosztownego eksperymentu (30 mln zł strat w 3,5 miesiąca), choć wcześniej deklarował, że jest gotowy przez dwa lata pokrywać deficyt przewoźnika.

Być może ma to związek z kłopotami samego Amber Gold, kontrowersyjnego gdańskiego parabanku, przed którym ostrzega coraz głośniej Komisja Nadzoru Finansowego. Jeśli i jego biznes budowany jest w podobny sposób jak linii OLT, to nie dziwię się niepokojowi KNF.

 

Polityka 31.2012 (2869) z dnia 01.08.2012; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 7
Oryginalny tytuł tekstu: "Trzy i pół miesiąca cudu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Dekolonizacja Pacyfiku trwa. Jest nowe nowe państwo

20 lat po zakończeniu wojny domowej Bougainville 98 proc. uczestników referendum opowiedziało się za niepodległością. Na razie jednak trudno być optymistą, co do przyszłości tego niewielkiego kraju.

Dominik Sipiński
11.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną