Pies czyli kot

Katolicko-kartoflani
O tym, że Stanisław Kalemba to zły kandydat na ministra rolnictwa, mówią wszyscy – pytani i niepytani też.

Przede wszystkim koledzy z PO, łącznie z premierem. Ci niepytani to politycy PiS, którzy z kolei nachwalić się Kalemby nie mogą. Z ich wypowiedzi dla mnie logicznie wynika, że kandydat na ministra się nie nadaje. Czytam o eurosceptycznych poglądach Kalemby. Obawiam się, że bliżej mu do kruchty i zaścianka. Jak dobrze pójdzie, to traktory na złom, konie w brony, kosy w dłoń i do łanów, by je żąć. Polacy zaś powinni być jak to, co nam z tego rolnictwa wyrośnie, czyli katolicko-kartoflani. Przecież filozof dawno powiedział, że człowiek jest tym, co zje.

Zatrucie światowego kapitalizmu potwierdzają już ekonomiści i finansowi eksperci. Rozpoznania i diagnozy trochę się różnią, ale jedno zdaje się być niewątpliwe – kapitalizm się nie sprawdza. Mam nieśmiały pomysł: zdecydujmy się na odważny, wręcz rewolucyjny powrót do gospodarki feudalnej, byśmy mogli drzwi „od Europy zamykać hałasów”. I będzie sielsko-anielsko, a już jest poniekąd. Panowie rządzą, a lud wykonuje odrobek pańszczyźniany albo czynsze płaci. A co panowie z tymi pieniędzmi robią, to nie nam, ciarachom, to wiedzieć.

Mamy już zagwarantowane prawem ograniczenie demokracji, czyli utrudnienia w organizowaniu demonstracji, jawność życia politycznego została wzmocniona w prosty sposób – w wielu przypadkach dostęp do dokumentów administracji państwowej jest niemożliwy. Nawet wywóz śmieci od 1 lipca tego roku jest regulowany przez państwo. Zresztą było to od dawna zapowiadane i opatrzone komentarzem, że będzie taniej i skuteczniej. Jest drożej i nieskutecznie, ale nie kłóćmy się o to. Władza wie, co robi. Dba o wszystko, nawet o spokój naszych sumień – Kościół powie, co trzeba zrobić, świeckie państwo zaklepie.

Nasze rządzące elity nie są zainteresowane ani in vitro, ani związkami partnerskimi. Rząd myśli o wszystkim, by skuteczniej ograniczyć swawole różnych nieodpowiedzialnych środowisk. W obronie Polski katolicko-kartoflanej powarkują starzy, a także liczni nowi charyzmatyczni bezkompromisowi ideowcy, którzy za wolność narodu polskiego i jego jasną przyszłość dadzą pokroić się w talarki. A co na to liberał Tusk? Podkulił ogon i tyleśmy go widzieli. Podkulił zresztą nie pierwszy raz.

Stefan Niesiołowski, profesor nauk biologicznych i polski polityk z temperamentu, z obrzydzeniem patrzy na niektóre biologiczne okazy. Biedroń przekroczył wszelkie granice, a projekty ustaw o związkach partnerskich SLD i Palikota są niekonstytucyjne, niezgodne z prawem, czyli nie można było ich przyjąć do dyskusji – powiedział. Chcę zwrócić uwagę na drzemiącą w tym twierdzeniu bezsilność Niesiołowskiego. Cóż mógł zrobić, skoro „nie można było”? Profesor ma zresztą dość „tej ofensywy środowisk homoseksualnych, które manifestują za pomocą obrzydliwego języka”. „Boję się ich, pobiliby mnie – dodał – to obrzydliwe, jak często chełpią się tym, że są z kimś w związku”.

To, że nie należy się chełpić, że jest się z kimś w związku, udowodnił nam na swoim przykładzie pewien ksiądz katolicki. Miał zostać ojcem, ale się tym nie chełpił. Gdy doszło do rozwiązania, matka dziecka poprosiła niechełpiącego się o wezwanie pogotowia. Krzyczała o pomoc. Ksiądz założył jednak słuchawki na uszy i puścił sobie muzykę. Kobieta urodziła sama i dziecko umarło. Lekarze z pogotowia zgłosili sprawę do prokuratury, która ją umorzyła. Już się zdawało, że uda się tę śmierć wyciszyć, ale sprawę odkryli dziennikarze. Z konieczności śledztwo wznowiono.

Mam teraz optymistyczną wiadomość z ostatniej chwili. Z braku innych zajęć i tematów grupa posłów różnych kategorii odśnieżania zapowiedziała prace nad wprowadzeniem ustawy o obowiązku używania opon zimowych. Przypominam zatem posłom, by przychodząc na obrady obowiązkowo używali opon mózgowych.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj