Kraj

Wyniki 15. Rankingu Posłów tygodnika „Polityka"

XV Ranking Posłów TYGODNIKA POLITYKA. XV Ranking Posłów TYGODNIKA POLITYKA. Marek Kwiatkowski, Tadeusz Późniak, Tomasz Pawlak / Polityka.pl
Rozstrzygnęliśmy piętnasty, jubileuszowy ranking „Polityki” na najlepszych posłów. Tradycyjnie wybraliśmy też i tych, którzy otrzymują sygnały ostrzegawcze - oni powinni głębiej przemyśleć to, jak sprawują swe funkcje.
Andrzej Adamczyk.Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta Andrzej Adamczyk.
Anna Bańkowska.Adam Chełstowski/Forum Anna Bańkowska.
Andrzej Dera.Maciej Biedrzycki/Forum Andrzej Dera.
Ryszard Kalisz.Krzysztof Żuczkowski/Forum Ryszard Kalisz.
Małgorzata Kidawa - Błońska.Tomasz Adamowicz/Forum Małgorzata Kidawa - Błońska.
Jerzy Kozdroń.Wojciech Olkuśnik/Agencja Gazeta Jerzy Kozdroń.
Krzysztof Kwiatkowski.Grażyna Myślińska/Forum Krzysztof Kwiatkowski.
Sławomir Neumann.Tomasz Adamowicz/Forum Sławomir Neumann.
Janusz Piechociński.Tomasz Adamowicz/Forum Janusz Piechociński.
Beata Szydło.Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta Beata Szydło.

Jak zwykle, po pierwszym roku kadencji, wyłoniliśmy grupę najlepszych sejmowych debiutantów. Kandydatów we wszystkich kategoriach zgłaszali dziennikarze – sprawozdawcy parlamentarni, polityczni oraz komentatorzy, którzy obserwują codzienną pracę posłów. Cieszy nas, że z roku na rok zwiększa się liczba dziennikarzy współpracujących przy układaniu tego rankingu. Wszystkim serdecznie dziękujemy.

Liderzy

Na początek wypada powiedzieć, że najlepszą dziesiątkę było wybrać stosunkowo łatwo, ale też - paradoksalnie - dość trudno. Zdarzało się, że liczba zdobytych głosów była podobna, czasem nawet taka sama. Poza wybraną grupą znaleźli się posłowie, mający dobre, a nawet bardzo dobre oceny, ale arytmetyka, czyli zliczone w sumie głosy pozytywne czy negatywne zadecydowały o tym, że komuś zabrakło jednego, dwóch głosów, aby wejść do dziesiątki najlepszych (tej liczby nie będziemy już zwiększać) i żółtej koszulki lidera, tradycyjnej nagrody w rankingu, nie otrzyma.

Maruderzy

Wielki tłok panował w grupie tych, którzy dostali od dziennikarzy sygnały ostrzegawcze. W tej kategorii moglibyśmy ułożyć nawet trzydziestkę, ale pozostajemy przy pięciu ostrzeżeniach. I znów decydująca była suma głosów. Warto jednak zauważyć, że w tej kategorii znalazły się typowania nietypowe - na przykład żółta kartka dla całego klubu Ruchu Palikota za brak rzetelnej sejmowej pracy, skupieniu się na konferencjach prasowych i wymyślaniu skandalizujących happeningów. Sygnał ostrzegawczy dostał również klub PO za brak dyskusji i bezwolne podnoszenie rąk w głosowaniach.

Debiutanci

Nadspodziewanie dobrze wypadły sejmowe debiuty, gdzie konkurencja zrobiła się spora. To wynik dużych zmian, jakie dokonały się w Sejmie, wejście nowego ugrupowania (czyli Ruchu Palikota), wyraźne „odświeżenie” szeregów PiS oraz przyciągnięcie przez PO kilku dojrzałych i bardzo fachowych polityków. Zapewne spora grupa obecnych debiutantów w przyszłym roku zajmie miejsca w dziesiątce najlepszych.

A oto nasza dziesiątka liderów (nazwiska podajemy w kolejności alfabetycznej):

Andrzej Adamczyk (PiS) - wiceprzewodniczący komisji infrastruktury, pracujący w bardzo wielu podkomisjach obradujących na projektami ustaw. Bardzo celnie, ale merytorycznie, nie demagogicznie, punktował rząd w kwestiach budowy dróg i autostrad. Jedną z podniesionych przez niego spraw zainteresowała się prokuratura. - Są posłowie, którzy, jeśli mówią to tylko mówią, oraz tacy, którzy jeśli mówią, to tak właśnie jest. Poseł Adamczyk należy do tej drugiej kategorii – napisano w jednym z uzasadnień. Bardzo silnie związany z terenem (wybrany w Krakowie), walczący o sprawy miasta i regionu - stąd duża liczba bardzo konkretnych i ważnych interpelacji.

Anna Bańkowska (SLD) - jedna z najbardziej doświadczonych posłanek, znakomita specjalistka od ubezpieczeń społecznych, która w pracach nad zmianami w systemie emerytalnym mogła rozwinąć skrzydła. – Z całej sejmowej dyskusji o wieku emerytalnym tylko jej wystąpienia warto zapamiętać – oto opinia z jednego uzasadnienia. W innym pisano, że gdyby słuchano Bańkowskiej, może udałoby się zatrzymać zmiany wprowadzane przez rząd. Tylko ona mogłaby pokrzyżować plany Tuska. Zawsze znakomicie przygotowana, przykuwa uwagę, gdy pojawia się na sejmowej trybunie.

Andrzej Dera (Solidarna Polska) - trzeźwy umysł prawniczy, przeciwnik „furtek” umożliwiających wiele interpretacji tych samych przepisów, szczególnie na niekorzyść obywatela, przeciwnik pisania prawa pod polityczne zamówienie. W małym klubie musi pracować za trzech i dziwne, że znajduje czas na wszystko, także na rozmowy z dziennikarzami, którym spokojnie, bez politycznego zacietrzewienia wyjaśnia skomplikowane kwestie prawne. Bardzo dobrze występuje przed Trybunałem Konstytucyjnym. - Że też PiS nie zrobił wszystkiego, aby zatrzymać takiego prawnika i tak sprawnego posła – dziwiono się w jednym z uzasadnień.

Małgorzata Kidawa – Błońska (PO) - wśród dziennikarzy uchodzi za prymuskę, nie tylko dlatego, że jest zawsze obecna (zaliczyła stuprocentową obecność na głosowaniach), jest również zawsze dobrze przygotowana, kompetentna, spokojnie waży argumenty, posługuje się bardzo dobrą polszczyzną. Na dodatek elegancka i stylowa. Dowodzi, że polityka może mieć poważny wymiar, a konsekwencja nie wymaga awanturnictwa. Ceniona za trwanie przy projekcie ustawy o in vitro mimo że czas wyraźnie nie sprzyja. Nie boi się swoich poglądów, nie zmienia zdania – to inne opinie.

Ryszard Kalisz (SLD) – bywalec naszych rankingów, zawsze na czołowych miejscach i zawsze ta sama argumentacja: fachowość, solidność, znajomość prawa, brak politycznego zacietrzewienia, umiejętność pogodnej, a nawet przyjaznej rozmowy z przeciwnikami politycznymi. Chociaż, gdy trzeba, cięty polemista. W wielu uzasadnieniach podkreślano, że bardzo serio traktuje prawa człowieka i prawa mniejszości. To już wręcz jego sejmowa specjalność. Właściwie trudno wyobrazić sobie Sejm bez Ryszarda Kalisza. Poseł z osobowością.

Jerzy Kozdroń (PO) - wystarczy zacytować jedno uzasadnienie, bo wszystkie właściwie są podobne – od lat jeden z najpracowitszych posłów w Sejmie. Medialnie nieznany, bo zajmuje się mrówczą pracą, dziennikarze raczej się u niego „briefują”, niż go nagrywają. Prowadził już siedem projektów ustaw, pracuje - nie mylić z „zasiada” - w trzech komisjach, sześciu podkomisjach, w tym stałych ds. nowelizacji kodeksów cywilnego i karnego, 17 razy reprezentował Sejm przed Trybunałem Konstytucyjnym. Często tylko on wie, nad czym klub głosuje, bo posłowie posługują się przygotowanymi przez niego ściągawkami.

Krzysztof Kwiatkowski (PO) - potrafi godzinami drążyć temat, konsultować się z ekspertami, jeśli nie ma pewności, że planowane kodyfikacje będą służyć przede wszystkim obywatelom. Ma rzadki dar mówienia o trudnych prawniczych kwestiach prostym i jasnym językiem. Po powrocie z rządu do parlamentu nie lamentował, ale od razu wziął się do pracy i długie godziny spędza w swoim sekretariacie nad stosami przepisów, uważnie monitoruje przy tym działanie resortu sprawiedliwości, ale nie wchodzi w konflikty z nowym ministrem. Niezwykle solidny w kontaktach z dziennikarzami, nie wpuszcza ich w polityczne pułapki, choć niewątpliwie ma temperament polityczny i potrafi być trudnym przeciwnikiem nawet w ostrych dyskusjach. Zawsze jednak z klasą i przy pomocy argumentów merytorycznych.

Sławomir Neumann (PO) - dziś już wiceminister zdrowia, ale jeszcze kilka tygodni temu poseł niezwykle ceniony przez dziennikarzy za pracę przy sprawach podatkowych, ustawach zdrowotnych i ogólnie w kwestiach finansów publicznych. Jest niezwykle wszechstronny, zorientowany nie tylko w kwestii finansów publicznych, ale ma ciekawe spostrzeżenia natury ściśle politycznej. Nie posługuje się przy tym „przekazami dnia” (sugestie od władz klubu, co mówić), ale formułuje odważnie własne opinie. Nie ma problemów, by uzyskać od niego spokojną, wyważoną opinię na aktualne tematy polityczne. Nie lubi jednak politycznej bijatyki – to garść opinii z uzasadnień dziennikarzy, którzy już żałują, że Sławomir Neumann znika z Sejmu jako poseł.

Janusz Piechociński (PSL) - wiceprzewodniczący komisji infrastruktury. Dziennikarze typowali go m. in.za cierpliwą pracę przed Euro 2012, kiedy to przygotowywał i rozsyłał właśnie dziennikarzom bardzo rzetelne, nie skażone polityczną stronniczością informacje o postępie prac w inwestycjach infrastrukturalnych. Debatował na te tematy na forach internetowych, wykazując się zawsze znakomitym merytorycznym przygotowaniem. Kwestie infrastruktury to od lat żywioł Piechocińskiego, który o projektach ustaw i już uchwalonych ustawach wie wszystko. Często wygłasza własne, niekoniecznie zgodne z linią rządu i koalicji poglądy, jest też bardzo ciekawym politycznym komentatorem. Podobnie jak Ryszard Kalisz – jedna z opok Sejmu.

Beata Szydło (PiS) - w naszym rankingu kolejny raz wysoko, chociaż w PiS pojawili się już inni eksperci od spraw gospodarczych. Jednak to posłanka Szydło jest nadal twarzą programów gospodarczych, o których mówi z umiarem, bez napastliwości wobec konkurencji politycznej. Oto jedna z dziennikarskich opinii: typując najlepszych, od razu pomyślałem o Beacie Szydło. Z jednej strony widoczna, ale nie krzykliwa. Wie o czym mówi, a jak nie wie, to nie mówi. I dobrze. Ratuje PiS przed kompletnym upadkiem w dziedzinie ekonomii. Bez niej byłby tylko Smoleńsk i karanie za in vitro.

W grupie, która znalazła się poza podium, ale uzyskała sporo głosów warto wymienić (wszyscy z PO) Witolda Pahla, cenionego wiceprzewodniczącego komisji ustawodawczej, Sławomira Piechotę, przewodniczącego komisji do spraw polityki społecznej i rodziny obdarzonego wielką społeczną wrażliwością, Magdalenę Kochan też z komisji polityki społecznej - ustawa o pieczy zastępczej to w znacznej mierze jej dzieło. Wielu dziennikarzy głosowało też na Grzegorza Schetynę jako sprawnego i bezkonfliktowego przewodniczącego komisji spraw zagranicznych. Wśród posłów PiS wiele głosów oddano na Józefinę Hrynkiewicz szczególnie za pracę podczas zmian w ustawie emerytalnej, Krystynę Pawłowicz, która choć bardzo kontrowersyjna w sposobie bycia, wykazuje wielki poselski temperament i zaznaczyła się już jako polityczna osobowość. Tradycyjnie dobrą pozycję zajmuje Wojciech Szarama z PiS, przewodniczący komisji ustawodawczej, który już 20 razy reprezentował Sejm przed Trybunałem Konstytucyjnym, nie zapominając o innych poselskich obowiązkach (prawie 60 interpelacji i 19 zapytań). W Ruchu Palikota zauważono merytoryczne zalety Anny Grodzkiej.

W kategorii sejmowi debiutanci najwięcej głosów zebrali:

Ligia Krajewska (PO) - duże doświadczenie samorządowe (stołeczna radna miasta) niewątpliwie pomaga jej w pracy poselskiej, ale - to cytat z uzasadnienia – potrafiła bardzo szybko przestawić się z myślenia lokalnego na ogólnokrajowe. Ma dużą wiedzę z wielu dziedzin i biegle porusza się tak w sprawach gospodarczych, jak i kultury. Jej specjalnością są jednak wszystkie sprawy samorządowe. Ma wyrazisty temperament polityczny, łatwość publicznych wystąpień, ale jest powściągliwa i wyważona w ocenach.

Killion Munyama (PO) - w przeszłości samorządowiec, teraz poseł, śmiało można zaliczyć go do „sejmowych mrówek”. Bardzo kompetentny w kwestiach gospodarczych, aktywny jeśli idzie o wystąpienia podczas obrad plenarnych jak i w komisjach (finansów i spraw zagranicznych), nie wdaje się przy tym w polityczne pyskówki. Zawsze merytoryczny, dobrze przygotowany, wrażliwy na kwestie społeczne. Sprawnie poprowadził już jedną ustawę, nie opuścił żadnego głosowania.

Cezary Olejniczak (SLD) - stara się nie wypaść gorzej niż brat, który jest dziś eurodeputowanym. Oto cytat jednego z uzasadnień: nie bryluje w mediach, ale jest bardzo widoczny w pracach Sejmu, pracuje w dwóch komisjach i pięciu podkomisjach. Jego aktywność to 73 wypowiedzi na forum całego Sejmu, co stawia go w ścisłej czołówce, 16 interpelacji, wiele zapytań, także w sprawach bieżących. 100 proc. obecność na głosowaniach. Bardzo merytoryczny, unika ostrych politycznych sporów, otwarty na kontakty z dziennikarzami i politykami z innych ugrupowań.

Dariusz Rosati (PO) - aż trudno uwierzyć, że były minister spraw zagranicznych i eurodeputowany jest sejmowym debiutantem. Nic jednak dziwnego w tym, że dojrzały polityk zbiera moc komplementów od dziennikarzy przede wszystkim za to, że nareszcie komisja finansów publicznych ma znakomitego przewodniczącego (to zupełnie nowa jakość – pisano w  uzasadnieniach), spokojnie i niezwykle merytorycznie prowadzącego obrady. Rosatiemu pamięta się znakomite wystąpienia podczas obrad plenarnych, np. w sprawie zmian w ustawie emerytalnej, kiedy to z wielkim spokojem, ale też z polemicznym zacięciem rozprawiał się z przeciwnikami podniesienia wieku emerytalnego, dając przykład znakomitej retoryki, która już zanika w sejmowej sali coraz bardziej zdominowanej przez połajanki i przekrzykiwania. Ogólny ton ocen – więcej takich posłów, a będziemy mieli wreszcie jakościową zmianę w parlamencie.

Andrzej Rozenek (Ruch Palikota)  - najlepszy debiut w Ruchu Palikota i jeden z najlepszych w Sejmie. Mimo medialnej kariery (jest rzecznikiem klubu), nie zapomina o pracy parlamentarnej. - Rozenek? Chciałoby się powiedzieć „rodzynek” u Palikota. Aktywny tam, gdzie orientuje się o czym mówi, a jak czegoś nie wie, to nie udaje i nie plącze się w nadmiarze słów. – Świetnie sprawdza się jako poseł, Janusz Palikot powinien być mu wdzięczny za prowadzenie polityki całej partii i ratowanie w trudnych sytuacjach. Chyba jedyny poseł w tym ugrupowaniu, który nie traktuje polityki jako nieustannego show. To garść opinii zaczerpniętych z uzasadnień dziennikarzy.

Krzysztof Szczerski (PiS) - specjalista od spraw międzynarodowych, część dziennikarzy pisze o nim jako o „jaśniejszej twarzy” tej partii właśnie w tych sprawach. Inni mogli być się od niego wiele nauczyć, bowiem jego wiedza w tych kwestiach jest momentami imponująca i potrafi przedstawić ją jasno i bardzo konkretnie. Waleczny, zdolny polemista, ale bez przesady, nie wykraczający poza ramy kulturalnej debaty, dobry mówca, co w tym Sejmie należy docenić.

Przemysław Wipler (PiS) - objawił się jako znawca problemów ekonomicznych, o których mówi bardzo konkretnie. Pracowity, prawie samodzielnie dokonał przeglądu obecnych kadr urzędniczych, pełen inicjatywy. Komunikatywny, otwarty na media, nie ukrywa swoich liberalnych poglądów, które w partii wcale nie muszą się podobać. Być może właśnie do takich jak Wipler należy przyszłość Prawa i Sprawiedliwości. Nie jest łatwym dyskutantem dla politycznych konkurentów, gdyż jest wyjątkowo konkretny i zawsze do debaty przygotowany.

Żółte kartki czyli sygnały ostrzegawcze

Kandydatur zgłoszono ponad 30, ale ukształtowała się wyraźna czołówka. Zaskoczeniem może być to, że w tym gronie znalazło się aż trzech rzeczników prasowych różnych klubów, a więc posłów, którzy powinni pracować na zaskarbianie sobie przychylności dziennikarzy. Tymczasem dzieje się dokładnie odwrotnie.

Przewodzi im zdecydowanie Adam Hofman (PiS), określany jako arogancki, zarozumiały (pycha idzie przed upadkiem – to jedna z opinii), nie mający żadnego dorobku parlamentarnego, nie traktujący poważnie nawet swojej funkcji rzecznika. Uważa, że można powiedzieć byle co, ale w jego ustach i tak nabierze to wyjątkowej wartości. Cytowanie innych opinii byłoby już znęcaniem się nad posłem.

Dariuszowi Jońskiemu (SLD) - pamięta się nie tylko trudne do zrozumienia braki w wykształceniu (słynna wpadka z Powstaniem Warszawskim), ale także brak aktywności sejmowej, walkę polityczną rozumianą wyjątkowo mało finezyjnie, jako okładanie politycznej konkurencji bez głębszego namysłu; byle dołożyć.

Patryk Jaki (Solidarna Polska) - niby bardzo się stara organizując niezliczoną ilość konferencji prasowych, ale być może właśnie ta działalność powoduje, że praktycznie nie istnieje jako poseł, nie uczy się poselskiego rzemiosła. – Po prostu nic mu nie wychodzi – tak krótko podsumował działalność najmłodszego w ten kadencji posła jeden z oceniających.

Jan Tomaszewski (PiS) - podsumowywany jest zazwyczaj krótko – przenoszenie kibolstwa do Sejmu to najgorszy sposób politycznego istnienia. Są też inne opinie – stał się parodią samego siebie. Opinie na temat Jana Tomaszewskiego są najbardziej brutalne, gdy idzie o oceny wystawiane posłom, którym należą się żółte kartki. Być może sam Tomaszewski prowokuje je swoją brutalnością, którą on sam interpretuje jako wyjątkową szczerość. Tego rodzaju „szczerość” nie jest jednak w Sejmie ceniona.

Antoni Macierewicz (PiS) - jest już stałym bywalcem tej listy i uzasadnienie to samo – tylko Smoleńsk i żadnej innej pracy parlamentarnej.

Listę zamykają dwie posłanki PO – Elżbieta Radziszewska, która zupełnie nie potrafi odnaleźć się po powrocie do Sejmu z kancelarii premiera, jest zupełnie niewidoczna oraz Joanna Kluzik – Rostkowska, po której spodziewano się intensywnej pracy nad kwestiami społecznymi. Przecież zawsze deklarowała, że najbliższa jest jej komisji polityki społecznej i rodziny. Na razie sprawia jednak solidny zawód, jakby była mocno speszona zmianą barw partyjnych. Przykre to, bowiem akurat te posłanki w latach ubiegłych często zajmowały w naszym rankingu miejsca w gronie najlepszych. To jednak dopiero pierwszy rok tej kadencji, może w przyszłości będzie lepiej.

Serdecznie dziękujemy Koleżankom i Kolegom dziennikarzom, bez których ten ranking by nie powstał. W tym roku swoje nominacje zgłosiło 26 dziennikarzy: Agnieszka Szymańska, Marta Rawicz, Tomasz Grodecki, Krzysztof Strzępka, Grzegorz Łakomski, Andrzej Gajcy – zespół polityczny PAP, Agata Adamek, Brygida Grysiak i Michal Tracz - TVN24, Katarzyna Kolenda-Zaleska - TVN, Renata Łęska i Mariusz Pietrasik – TVP Info (program bezpośrednio transmitujący obrady Sejmu), Justyna Dobrosz – Oracz - TVP, Marta Kurzyńska – Polsat News, Dariusz Ociepa – Polsat, Tomasz Grzelewski – Superstacja, Małgorzata Naukowicz - Informacyjna Agencja Radiowa, Łukasz Konarski – TOK FM, Jacek Czarnecki – Radio Zet, Danuta Żaczek – Polskie Radio, Renata Grochal, Agata Kondzińska i Dominik Uhlig  - Gazeta Wyborcza, Wojciech Wybranowski – Rzeczpospolita, Anna Gielewska i Andrzej Stankiewicz – Wprost i Anna Dąbrowska – Polityka.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Leociak: Kościół jako instytucję należy odrzucić

To już nie są czasy zdobywania nowego świata i nawracania siłą wszystkich „dzikusów”, czy tego chcą, czy nie – mówi prof. Jacek Leociak z Instytutu Badań Literackich PAN, autor „Młynów Bożych” i wydanego właśnie „Wiecznego strapienia. O kłamstwie, historii i Kościele”.

Katarzyna Czarnecka
30.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną