Deregulacja na święte nigdy

Gowin wylał dziecko z kąpielą
Rada Ministrów niby zaakceptowała pierwszą część listy zawodów, które Jarosław Gowin próbuje otworzyć, ale nie wiadomo, kiedy projektem zajmą się posłowie. Oznacza to, że zły program, zrobiony w słusznej sprawie, odłożony został do szuflady.

Zły, ponieważ sprawę należało zacząć inaczej. Od wyłuskania profesji, w których o dostępie do zawodu nie decydują konsumenci, ale korporacje. Wbrew deklaracjom nie kierują się one dobrem klienta, ale własnym, a  zamknięcie zawodu przed młodszymi konkurentami nie oznacza wcale wyższej jakości usług. Często – wręcz odwrotnie.

Na przykład z powodu ograniczenia konkurencji kolejki do notariuszy są długie, a ceny wysokie. Korporacje w sposób mniej lub bardziej zawoalowany narzucają swoim członkom (w zamian za ochronę przed młodszą konkurencją) tzw.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną