Bank ministra

Pomysł premiera, aby wykorzystać udziały Skarbu Państwa w różnych spółkach do wsparcia polskiej gospodarki, przypomniał o istnieniu Banku Gospodarstwa Krajowego. Założony w 1924 r. i szczycący się mianem jedynego dziś u nas banku państwowego, BGK jest wciąż mikrusem w porównaniu ze swoimi odpowiednikami w Niemczech, Francji czy Włoszech. Jednak jego rola rośnie. Jeszcze w 2000 r. miał aktywa o łącznej wartości 3 mld zł. Pięć lat później było to już 18 mld, a w tej chwili – przeszło 56 mld. Stawia to BGK na szóstym miejscu wśród wszystkich instytucji finansowych w Polsce według danych z ostatniej „Listy 500” POLITYKI. BGK obsługuje np. program Rodzina na Swoim, ale sam nie posiada gęstej sieci placówek, więc współpracuje z bankami komercyjnymi, u których składa się wnioski o kredyt z dopłatą na zakup mieszkania czy budowę domu. BGK zarządza też różnymi publicznymi funduszami, przede wszystkim Krajowym Funduszem Drogowym. Gwarantuje pożyczki dla firm, wspiera eksporterów, rozlicza unijne dotacje i kredytuje ocieplanie budynków.

Jest w pełni zależny od rządu, a przede wszystkim ministra finansów, który powołuje członków rady nadzorczej wybierających prezesa. Obecnie prezesem jest Dariusz Daniluk, wcześniej przez trzy lata zastępca ministra finansów, uchodzący za zaufanego człowieka Jacka Rostowskiego. BGK dla rządu jest dziś tak ważny, że nikt nawet nie udaje, że ma być politycznie niezależny. To on ma się teraz zająć realizacją programu „inwestycje polskie”, o którym w niedawnym wystąpieniu sejmowym mówił premier Donald Tusk.

 

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną