Kraj

Ryzyko medyczne a nie polityczne

Finansowanie in vitro coraz bliżej

Minister Bartosz Arłukowicz określił zasady, na których finansowane będzie in vitro. Oto zaskoczenie: nie próbuje się ratować życia wszystkich zarodków świata, zakazywać mrożenia w imię dobrych relacji z Kościołem - a poprzestaje się na medycznej definicji ryzyka w technologii in vitro.

A ta definicja jest prosta: największym zagrożeniem w rozrodzie wspomaganym jest - paradoksalnie - ciąża mnoga. Bo może łączyć się z wcześniactwem. A to skutkuje nierzadko poważanymi konsekwencjami: od uszkodzeń wzroku, słuchu. Aż do brak szans na rozwój.

Co gorsze, lekarze mają zwykle problem, by wymęczonym oczekiwaniom rodzicom wytłumaczyć, że ciąża mnoga – zwłaszcza ta zbyt mnoga, od trojaczków w górę – nie jest szczytem marzeń. Dla rodziców jest.

Korzyść poboczna jest taka, że główne polskie kliniki prywatne zostaną objęte kontrolą państwowa. Państwo sfinansuje procedury przeprowadzane w doświadczonych placówkach – jeśli zgłoszą się do konkursu. Dotąd kliniki jedynie sprawozdawały, jeśli chciały, o zasadach, według jakich pracują i własnych osiągnięciach. Teraz będą musiały udowodnić standard swoich usług.

To dobra wiadomość także dla tych, którzy sami zapłacą za in vitro. Może zapłacą mniej. Przynajmniej w kwestii pieniędzy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Losy władczyń, które nie mogły dać mężom potomka

Kobieta, która nie mogła urodzić następcy tronu, była narażona na niebezpieczeństwa.

Tomasz Targański
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną