Kraj

Kurs logiki smoleńskiej

Przyspieszony kurs antylogiki smoleńskiej

Fragment obrazu „Smoleńsk” Zbigniewa M. Dowgiałły wystawianego w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMP na warszawskich Bielanach. Fragment obrazu „Smoleńsk” Zbigniewa M. Dowgiałły wystawianego w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMP na warszawskich Bielanach. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
Co ujawniła nieszczęsna historia z trotylem wykrytym rzekomo w szczątkach Tupolewa?

Ubiegłotygodniowa publikacja „Rzeczpospolitej” pokazała, na czym polega specyficzna smoleńska logika, a właściwie – antylogika. Jej zasady w najnowszym numerze POLITYKI opisuje Mariusz Janicki.

W logice smoleńskiej wszystko jest odwrócone. Precyzyjny przykład takiego przekręcenia przyczyny i skutku widać we wpisie znanego prawicowego blogera Rybitzkiego: »Przecież jeśli się sprawdzą najgorsze przypuszczenia sformułowane (…) przez Jarosława Kaczyńskiego, to ostre słowa o współczesnej Polsce są jak najbardziej uzasadnione«. 

Czyli najpierw ostre słowa, a potem potwierdzenie przesłanek, jakie doprowadziły do tej ostrej oceny. PiS i jego poplecznicy naprawdę stworzyli własną logikę. To, co nie jest wykluczone, zaczyna funkcjonować jako byt realny i żąda się, aby był traktowany na równi z tym, co nieporównywalnie bardziej prawdopodobne. Zatem teraz trzeba udowodnić, że w Smoleńsku nie było zamachu”.

Cały artykuł w najnowszej POLITYCE – dostępnej od środy w kioskach, a już we wtorek na iPadzie i w Polityce Cyfrowej.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Życie w strefie anty-LGBT

W ostatnich miesiącach miasteczko Tuchów w Małopolsce jest jak wierna miniatura współczesnej Polski – społecznie, politycznie, religijnie, środowiskowo i nerwowo.

Marcin Kołodziejczyk
25.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną