Wzorowe narodowe małżeństwo

Małżeństwo narodowe
Złamaliśmy systemowi kark, ale ten system jeszcze oddycha. Musimy go dobić i zakopać – wołał Przemysław Holocher, lider ONR, podczas Marszu Niepodległości. Tuż za nim stała jego żona Anna, która wspiera go w walce o Wielką Polskę. Wzorowe narodowe małżeństwo.
Anna i Przemysław Holocherowie.
Leszek Zych/Polityka

Anna i Przemysław Holocherowie.

Marsz Patriotów we Wrocławiu.
Bartlomiej Kudowicz/Forum

Marsz Patriotów we Wrocławiu.

Członkowie ONR podczas marszu w Krakowie, kwiecień 2007 r.
Wojciech Matusik/Forum

Członkowie ONR podczas marszu w Krakowie, kwiecień 2007 r.

On – stateczny obywatel, zajmujący się doradztwem finansowym i pośrednictwem ubezpieczeniowym. Choć ma dopiero 25 lat, jest już mężem i ojcem trójki dzieci, a to bardzo uwiarygodniające. Tak przynajmniej uważa Artur Zawisza, były poseł PiS, orędownik powstającego Ruchu Narodowego. Przemysław Holocher – kierownik główny Obozu Narodowo-Radykalnego. Anna jest członkinią zarządu. Na sercu leży jej przede wszystkim dobro nienarodzonych; jemu dobro ojczyzny – słabej, upokarzanej i rozkradanej. Dlatego chce obalić system.

Uzupełniają się. W działalności społecznej pełne partnerstwo, w domu tradycyjnie – patriarchat. Ale przecież to nic złego. Tak przynajmniej uważa Zawisza. – Anię Holocher feministki powinny wziąć na sztandary. Za jej zaangażowanie i niezwykłą aktywność nie tylko na odcinku domowym, ale i społecznym – dodaje Zawisza, który nie ukrywa, że jest nią zauroczony.

Bo jak nie lubić energicznej, uśmiechniętej 26-latki, która chce walczyć o każdego Polaka mającego szansę przyjść na świat. A że sięga przy tym po najbrutalniejsze argumenty działaczy prolife: organizuje wystawy zdjęć rozerwanych płodów, porównuje lekarzy do Hitlera, a kobiety, które usunęły ciążę, do morderczyń? To z przekonania, które nie dopuszcza kompromisu. Bo np. w sprawie ciąży z gwałtu: – Dlaczego to dziecko ma ponieść większą karę niż gwałciciel? – pyta retorycznie Anna. – Matka, która zabija dziecko, popełnia jeszcze większe przestępstwo niż sprawca gwałtu.

Te poglądy wykiełkowały u niej w czasie studiów. – Spotykałam się z wieloma upośledzonymi, bo studiowałam oligofrenopedagogikę. Kiedyś wyczytałam, że nasze prawo daje możliwość zabicia dziecka, jeśli jest podejrzenie, że może się urodzić chore. Wtedy mnie tknęło, bo jak można zabijać tak wspaniałe dzieci! – opowiada. Postanowiła działać. Dlatego zainteresowała się ONR.

Przepełniony miłością

Z rodzinnych Czechowic-Dziedzic pojechała do Katowic na spotkanie z koordynatorem Brygady Górnośląskiej ONR, przyszłym mężem. – Był bardzo poważny, wzbudzał respekt – dziś się z tego śmieje, wtedy była stremowana. Bo akces w szeregi Obozu to wcale nie taka prosta sprawa. Trzeba wypełnić ankietę, odbyć rozmowę rekrutacyjną, a potem przetrwać roczny staż kandydacki. Na koniec pisze się test z wiedzy o ruchu narodowym; od jego wyniku i akceptacji koordynatora brygady zależą dalsze losy rekruta.

Holocher współorganizował struktury Obozu na Śląsku. Myślą narodową zainteresował się w wieku 15 lat dzięki koledze. – Podrzucał mi różne książki przedwojennych ideologów, lubiłem też słuchać popularnego wtedy zespołu Szwadron 97, którego przekaz napełnił mnie miłością do ojczyzny. Potem znajomy polecił mi stronę ONR – opowiada Holocher.

Z repertuaru Szwadronu 97 (utwór „Obcy”): „Zwykły motłoch napłynął do kraju/Dzikich zachowań innych obyczajów./Zapomnieli, kto panem jest,/Przypomnę wam zawsze Polski szef./Sami nie daliby sobie rady,/Ktoś lokajem musiał być./Ja wiem kto dokonał zdrady,/Gwiazda Dawida odkrywa im pysk”. Kiedy mowa o antysemityzmie i ksenofobii, Holocher stara się ważyć słowa. – Polska na szczęście nie ma problemu z masową imigracją. Jeżeli ktoś tu przyjeżdża, to najczęściej pojedynczo, z czasem się asymiluje, przystosowuje. My mówimy stop takim masowym najazdom, jak np. we Francji, gdzie imigranci są dużym problemem. Nie przywiązują się do nowej ziemi i nie czują za nią odpowiedzialności – tłumaczy.

Dopytywany przyznaje: – Zwalczamy każdy objaw antypolonizmu, nie patrząc nikomu do metryki. A że wśród Żydów są osoby o poglądach antypolskich, to przecież nie będziemy na to przymykać oczu tylko dlatego, żeby przypadkiem ktoś nas nie oskarżył o antysemityzm. Jednak w wywiadzie, jakiego udzielił portalowi Fronda, sformułował specyficzną definicję antysemitów, określając ich jako „ludzi, których nie lubią Żydzi”. Potwierdza też wygłoszone wówczas zdanie, że czarnoskóry w ONR to „totalny abstrakt”. Marian Kowalski, rzecznik ONR, twierdzi jednak, że kwestię „czarnego” już sobie z Przemkiem wyjaśnili i szef nie miałby nic przeciwko Polakowi o ciemnym kolorze skóry, gdyby taki chciał przystąpić do organizacji i podzielał katalog ich wartości. – Nie jesteśmy organizacją rasistowską – podkreślał Kowalski. Podobnie ma się sprawa z tym antysemityzmem. Zresztą: – Nie ma co siedzieć w przedwojennych sprawach. Dziś tematem numer jeden jest bezrobocie wśród młodych.

Tyle że skojarzenia z przedwojennym ONR (który próbowano reaktywować na początku lat 90.) nasuwają się same. Zwłaszcza gdy zajrzy się na stronę ogólnopolskiego ONR – od zeszłego tygodnia formalnie już stowarzyszenia, zrejestrowanego w Częstochowie (choć lokalne ONR rejestrowano już na początku lat 2000). Od dłuższego czasu brakuje tam aktualnej deklaracji ideowej (na stronach poszczególnych brygad dostęp do niej jest zablokowany hasłem), wisi za to manifest ideowy z 1934 r., w którym mowa m.in. o tym, że „Odżydzenie miast i miasteczek polskich jest niezbędnym warunkiem zdrowego rozwoju gospodarstwa narodowego”. Według rzecznika Kowalskiego to jedynie historia, ale aktualnej deklaracji ideowej nie udostępni, bo podobno fizycznie jej nie posiada.

Wygląd nie pogląd

Ale Marian Kowalski to stary wyjadacz, wie, jak rozmawiać z mediami, jak rozegrać policjanta, z którym jest konfrontowany w studiu telewizyjnym, i jak huknąć na młode gorące głowy, żeby nie rzuciły się do bitki podczas marszu. W polityce od 17 lat, do ONR trafił rok temu, rozczarowany Unią Polityki Realnej, z którą przez lata był związany i z której list startował w wyborach. Na życie zarabia jako trener personalny w klubie fitness. Wie, jak ważny jest wizerunek: – Te piaskowe mundury czy hajlowanie, a właściwie salut rzymski, to dziedzictwo przedwojenne. Nie jest to mile widziane przez szerszą publiczność, bo budzi jednoznaczne skojarzenia. A w dzisiejszych czasach wizerunek jest istotny. Po co wpadać w oko naszym przeciwnikom takimi spektakularnymi zachowaniami czy strojami, skoro ważniejsza jest idea?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną