Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Trzecia nóżka

Emerytury: góra lodowa, której nie ominiemy

Przyszli emeryci będą dzisiejsze emerytury wspominali jak bajkę. Przyszli emeryci będą dzisiejsze emerytury wspominali jak bajkę. Mirosław Gryń / Polityka
Stół, żeby stać, musi mieć przynajmniej trzy nogi. Nasz system emerytalny też. I ma, ale wszystkie są kulawe. A najbardziej trzecia.
85 proc. Polaków w żaden sposób nie oszczędza na emeryturę.Mirosław Gryń/Polityka 85 proc. Polaków w żaden sposób nie oszczędza na emeryturę.

Skóra cierpnie, kiedy się pomyśli o wynikach przeprowadzonych właśnie badań emerytalnych. Bo obraz jest z grubsza taki, jaki musiał widzieć majtek z „Titanica”, kiedy zobaczył górę lodową, której statek nie był już w stanie ominąć. Szczytem możliwości była sprawna ewakuacja. Ale wiedział, że nikt nie jest na nią gotowy. Teraz jest podobnie.

Mam nadzieję, że trochę już Państwa nastraszyłem. I dobrze. Nie dlatego, że lepiej bać się w grupie niż samemu. Chodzi o to, że trzeba zacząć coś robić. Póki jeszcze czas dokupić szalupy.

Dziś wyżyć z emerytury jest trudno. Ale przyszli emeryci będą dzisiejsze emerytury wspominali jak bajkę. W dotychczasowym systemie tak zwana stopa zastąpienia, czyli relacja emerytury do ostatniej płacy, to trochę ponad 2/3. W nowym systemie będzie to nieco ponad 1/3. Jeśli za 2/3 pensji ciężko dziś większości emerytów przeżyć, trudno liczyć, że w przyszłości przeciętny Polak przeżyje za połowę tej kwoty.

Kosztowne złudzenie

Można się łudzić, że jest to zmartwienie przyszłych emerytów. Ale złudzenia kosztują. A to złudzenie może kosztować dużo szybciej i więcej, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Z czegoś przecież trzeba będzie do głodowych emeryturek dołożyć. Zwłaszcza że niebawem właśnie emeryci starzejącego się wyżu demograficznego będą stanowili większość czynnego elektoratu. I demokratycznie upomną się o swoje. Żaden rząd im się nie oprze. Dołoży albo upadnie. A z czego dołoży? Najprościej z kieszeni tych, którzy wtedy będą pracowali. Sposoby są z grubsza dwa.

Można uszczelnić przepisy kodeksu rodzinnego nakazujące utrzymywanie niezdolnych do pracy rodziców przez dzieci. Ideologicznie mogłoby się to podobać konserwatystom i neoliberałom, ale ekonomiczna skuteczność takiego rozwiązania nie będzie zbyt duża.

Polityka 02.2013 (2890) z dnia 08.01.2013; Polityka; s. 15
Oryginalny tytuł tekstu: "Trzecia nóżka"
Reklama