Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Przebudzenie do świeckości

W pięknych czasach ateńskiej demokracji świętych i pradawnych obyczajów strzegła bogini Dike. Życie domowe i towarzyskie, a także obrządek religijny podlegał jej czujnemu nadzorowi. Jednakże na agorze, w sądach i urzędach – a więc tam, gdzie toczyło się życie państwowe i polityczne – inne panowało prawo, prawo rządu, czyli nomos. I tak to w Atenach i kilku innych greckich demokracjach zaświtała na krótko idea zupełnie niesłychana: świecka i swobodna polityczność. Odczarowana, ludzka i suwerenna. Niedługo Grecy znosili tę aberrację i szybko poszła w zapomnienie. Demokracja powróciła dopiero po 22 wiekach. Lecz geniusz greckiej polis nie dał się zapomnieć. Idea republikańska, raz zstąpiwszy na ziemię, pozostała w historii, a wraz z nią pęknięcie w łonie władzy każdego europejskiego imperium. Po prawej władza duchowa, po lewej doczesna. Tu najwyższy kapłan, a tu cesarz – każdy na swoim tronie. Duch augustiańskiego dualizmu zawisł nad światem. Tu państwo Boże, niebiańskie, a tu ziemskie i szatańskie. Pastorał i berło. W Canossie Opatrzność dała znak, kto jest tu górą. Chrześcijańskie uniwersum obywało się bez świeckości, zrównując ją z pogaństwem.

Aż przyszła nowoczesność i wielkie odczarowanie świata. Prawo naturalne zastąpiły prawa fizyki, a politykę owionęła nowa i nieznana wcześniej świętość: świętość konstytucji. Naprzeciw siebie stanęły dwa dostojeństwa: religii i suwerennego państwa, które jako państwo istnieje dlatego, że nie podlega władzy papieskiej ani cesarskiej. Kawał ducha zrabowały ludy Kościołowi i zbudowały sobie na nim nowy świat.

Polityka 02.2013 (2890) z dnia 08.01.2013; Felietony; s. 95
Reklama