Prezydent Komorowski: kupmy wreszcie samoloty dla rządu

Flota bez pilota
Po cichu wraca temat zakupu rządowych samolotów. Prezydent chce namówić premiera na duży wydatek.
Tu - 154 wciąż czeka na kupca.
Radek Pietruszka/PAP

Tu - 154 wciąż czeka na kupca.

Zakup samolotu dla vipów to temat z kategorii „poproszę o kolejny zestaw pytań”. Choć właśnie zaplanowano rozmowy na ten temat pomiędzy Biurem Bezpieczeństwa Narodowego a Kancelarią Premiera, to nie ma chętnego, który chciałby się tym pochwalić. Szef BBN prof. Stanisław Koziej najprawdopodobniej będzie chciał namówić premiera na stworzenie floty sześciu rządowych maszyn. Żeby ciężar zakupów rozłożyć w czasie, samoloty miałyby być kupowane w dwóch pakietach – po dwie małe maszyny i jedna duża. Przy czym ta duża wyposażona byłaby w łączność ze wszystkimi najważniejszymi szczeblami dowodzenia. Namiastka tego, co mają prezydenci USA czy Rosji, którzy z pokładu swoich rządowych samolotów mogą nie tylko rządzić, ale kierować działaniami podczas sytuacji nadzwyczajnych. Plan jest ambitny i kosztowny. Mówi się o miliardzie złotych. Co już na wstępie zabiera mu wiele szans na realizację.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną