Wanda Nowicka zostaje, Grodzka nie będzie wicemarszałkinią
Nie będzie pierwszego w Europie transseksualisty w kierownictwie parlamentu. Sejm miażdżącą większością zdecydował o pozostawieniu Wandy Nowickiej na stanowisku wicemarszałek Sejmu.
Wanda Nowicka i dwaj liderzy: SLD Leszek Miller, który ją poparł i Ruchu Palikota Janusz Palikot, który walczył o jej odwołanie.
Damian Burzykowski/Newspix.pl

Wanda Nowicka i dwaj liderzy: SLD Leszek Miller, który ją poparł i Ruchu Palikota Janusz Palikot, który walczył o jej odwołanie.

- Za odwołaniem 45 posłów, przeciwko 245, wstrzymało się 13 posłów. Sejm nie odwołał poseł Wandy Nowickiej z funkcji wicemarszałka Sejmu – ogłosiła marszałek Ewa Kopacz tuż przed godziną 10.

Chwilę wcześniej na trybunę wszedł Janusz Palikot, który starał się namówić posłów do poparcia jego wniosku o wyrzucenie Nowickiej z wicemarszałkowskiego fotela. Przypomniał, że powodem były premie, które przyznali sobie członkowie prezydium Sejmu. - Jeśli chcemy zachować resztę niewielkiej reputacji, którą ma ten parlament, to powinniście poprzeć nasz wniosek – mówił Palikot. Zarzucił również posłom, że nie chcą odwołania Nowickiej, bo boją się kandydatury Anny Grodzkiej. - Jest pytanie o rolę polskiego kołtuna - kogoś, kto się boi Anki Grodzkiej. Czy chcecie w tej roli wystąpić? Uszanujcie tradycję i udowodnijcie, że nie jesteście kołtunami – pokrzykiwał lider RP.

Nie pomogło. Za odwołaniem Nowickiej zagłosowali głównie posłowie jego klubu, choć i tak nie wszyscy – oprócz samej zainteresowanej, przeciw byli Robert Biedroń i… Anna Grodzka. - Decyzja klubu była demokratyczna i ja ją szanuję, ale się z nią nie zgadzam – tłumaczył Biedroń dziennikarzom. Dodał, że jednak jest zaskoczony tym, że Nowicka nie zrezygnowała z marszałkowania, co miała obiecać partyjnym kolegom. - Chciałam się wycofać, ale dostałam głosy poparcia od kobiet, o których prawa walczę, więc uznałam, że muszę też umieć zawalczyć o siebie. I to zrobiłam – tłumaczyła Nowicka.

Gdy po ogłoszeniu wyników głosowania weszła na trybunę stwierdziła, że wynik głosowania traktuje jako przejaw solidarności ponadpartyjnej. - Dziękuję i deklaruję, że funkcję wicemarszałka będę sprawować najlepiej jak potrafię – mówiła.

Po niej nieoczekiwanie głos zabrała Ewa Kopacz, która… tłumaczyła się ze swojej wpadki. Marszałkini zagłosowała za odwołaniem Nowickiej, jako jedyna z klubu PO. - Przepraszam za pomyłkę, Wanda wiesz, że trzymałam za Ciebie kciuki – biła się w piersi Kopacz. W przerwie obrad mówiła dziennikarzom, że nie widzi żadnych przeszkód dla dalszej współpracy z Nowicką, mimo że ta straciła poparcie swojego klubu. - Teraz mamy wicemarszałka prawie wszystkich posłów i powinniśmy być z tego zadowoleni – stwierdziła.

Polityczny los jej zastępczyni w prezydium Sejmu jest niejasny. Choć Janusz Palikot zapowiedział usunięcie jej z klubu, na razie taka decyzja nie została podjęta (ma to nastąpić za kilka dni). - Nie chcę opuszczać klubu, ale spodziewam się, że władze klubu podejmą taką decyzję w mojej sprawie - powiedziała po głosowaniach Nowicka, deklarując jednocześnie chęć dalszej współpracy z Ruchem.

Jednak wniosek szefa RP napotkał na nieoczekiwany opór wśród posłów jego klubu, który zebrał się niedługo po głosowaniu. - Klub uznał, że musimy to jeszcze przemyśleć - oświadczył Palikot nie kryjąc irytacji, że nie udało mu się wyrzucić Nowickiej. Teraz obie strony mają się zastanowić, jak miałaby wyglądać dalsza współpraca. Słowa Palikota nie wskazują jednak na to, by miała być to współpraca owocna: - Wanda Nowicka zniszczyła siebie. Większość będzie uważała, że jest w polityce dla stanowiska. Niezależnie od jej prawdziwych intencji, które wierzę, że są inne.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną