Abp Nossol, bp Pieronek, ks. Sowa komentują decyzję papieża
To jest wielkie zaskoczenie i szok. To jedyna w swoim rodzaju sytuacja w Kościele, w której po 28 lutego będziemy bez papieża, który wciąż będzie żył - mówi ks. Kazimierz Sowa. Czytaj także wypowiedzi dla POLITYKA.PL abp Alfonsa Nossola i bp. Tadeusza Pieronka.
Bp Tadeusz Pieronek.
Waldemar Kompała/Agencja Gazeta

Bp Tadeusz Pieronek.

Abp Alfons Nossol (z prawej).
Witold Chojnacki/Forum

Abp Alfons Nossol (z prawej).

Abp Alfons Nossol, emerytowany biskup opolski, dobry znajomy Benedykta XVI:

Bardzo mi żal i szalenie mi przykro, ale przeczuwałem, że Benedykt XVI podejmie taką decyzję. Jestem pełen podziwu, że stać go na taki heroiczny czyn. Zrobił to, bo jak mówi, opada z fizycznych sił, a takie objawy fizyczne też osłabiają ducha.

Znam osobiście Benedykta XVI, widziałem się z nim półtora roku temu i wiem, że ciężko mu było się zdecydować na to, by przyjąć papieskie obowiązki. Jan Paweł II bardzo często mówił o cywilizacji śmierci, a Benedykt XVI o dyktaturze relatywizmu. Walka z nim wymaga sił, których jemu już w tym wieku po prostu zabrakło. Papież Polak chciał służyć do końca i swoim cierpieniem dać świadectwo, ale Benedykt XVI, chcąc walczyć z dyktaturą relatywizmu, musiałby mieć w sobie wielkie pokłady sił.

Papież Benedykt XVI  jest perfekcjonistą, jak coś robi, to zawsze do końca, dotykając samej istoty rzeczy, więc widząc jak opada z sił, co nie pozwoli mu w pełni poświęcić się pracy, postanowił zrezygnować. Teraz odda się modlitwie i w ten sposób będzie służył Kościołowi.

Jego następca będzie miał przed sobą bardzo trudne zadanie. Wielki papież Polak wytyczył drogę papieżowi Niemcowi, oni w wyjątkowy sposób się uzupełniali. Bez tej sukcesji pojednanie między Niemcami, a Polakami nie byłoby w pełni możliwe, nie byłaby możliwa pełna integracja europejska.

Biskup Tadeusz Pieronek:

Odbieram tę dość niezwykłą sytuację w sposób całkiem spokojny. Benedykt XVI ma 85 lat, a urząd, który sprawuje wymaga pełni sił, których papieżowi zaczęło brakować.

Jan Paweł II też zmagał się z myślą o ustąpieniu, a nie abdykował, bo on wpisał cierpienie do swojego pontyfikatu. Decyzja Benedykta XVI wpisuje się zaś w jego mentalność, jest bardzo obowiązkowy i wymaga od siebie bardzo wiele. Uznał, że nie starczy mu sił na sprostanie wyzwaniom, które stoją przed współczesnym Kościołem.

Trzeba tę decyzję przyjąć jako wyraz jego najwyższej odpowiedzialności. Benedykt XVI nie będzie oczywiście już sprawował żadnych funkcji. Kościół nie ma żadnego doświadczenia, jak postępować w takich sytuacjach, gdzie znaleźć dla niego miejsce, gdzie będzie mieszkał i co robił, ale na pewno nie pozostawi go samego.

Myśląc o kandydatach na jego następcę przychodzi mi do głowy kardynał Angelo Scola, arcybiskup Mediolanu, którego nazwisko pojawiało się wiele razy na giełdzie kandydatów na Stolicę Piotrową. Być może ziści się też scenariusz, o którym mówiło się po śmierci Jana Pawła II o powołaniu na najwyższy urząd Kościoła czarnoskórego kardynała.

Ksiądz Kazimierz Sowa, szef Religia TV:

Dla mnie to jest wielkie zaskoczenie i szok. To jedyna w swoim rodzaju sytuacja w Kościele, w której po 28 lutego będziemy bez papieża, który wciąż będzie żył.

Wiemy już, że Benedykt XVI zamieszka w klasztorze karmelitanek, zresztą bardzo blisko siedziby papieża. Miejsce, które wybrał na spędzenie reszty swojego życia świadczy o tym, że chce się odizolować i poświęcić kontemplacji i modlitwie. Wybranie klasztoru odczytuję też jako świadome pozbawienie się wpływu papieża na przebieg konklawe i wybór swojego następcy. Sytuacja jest dla mnie tym bardziej paradoksalna, że moim zdaniem Benedykt XVI jest przynajmniej od półtora wieku jednym z najwybitniejszych intelektualistów i teologów  w Kościele Katolickim. Ogłoszona dziś decyzja oznacza jednak dla niego, że nie będzie zapamiętany jako wybitna postać, ale jako ten który abdykował. Jego decyzja oznacza też, że Kościół widzi na horyzoncie nowe czasy, na które zabrakło sił Benedyktowi XVI, które wymagają nowej energii. Jego decyzja jest cenną sugestią dla Kościoła, że kadencyjność na najwyższych urzędach kościelnych ma sens i powinna dotyczyć wszystkich szczebli władzy w Kościele od proboszcza do papieża.

Sposób w jaki zostało to zakomunikowane, zaraz po ogłoszeniu tej decyzji najbliższym współpracownikom papieża, świadczy o tym, że nikt nie wywierał na Benedykta XVI żadnej presji, ale jest to jego autonomiczna decyzja. Nawet jego rzecznik prasowy jest szczerze zaskoczony tą decyzją. Trudno dziś przewidzieć, kto zastąpi Benedykta XVI. Od kilku lat słychać, że duże szanse ma Angelo Scola – arcybiskup Medionalu i biskup włoski Gianfranco Ravasi. Na pewno nowego papieża wybiorą Europejczycy, z przewagą Włochów, ale warto też zwrócić się w stronę Ameryki Południowej, gdzie teraz bije serce Kościoła Katolickiego.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną