„Afera” z koniną, czyli strachy na lachy

Koń jaki jest każdy widzi
Histeria końska jaka opanowuje coraz więcej krajów i ludzi w Europie jest zdumiewająca. Podsycają ją wspaniale media piszące o mięsie końskim jak o truciźnie, która doprowadzi rodzaj ludzki do zagłady.

Rozumiem rzecz jasna, że można się złościć na oszustów, którzy pod nazwą „wołowina” sprzedają głodnym klientom „koninę”. Są kraje (Anglia), w których konina nie jest lubiana. Ale powodem niechęci są tradycje i kultura kulinarna. Ale pisanie o hamburgerach wołowo-końskich jak o figach faszerowanych arszenikiem, którymi Liwia zgładziła cesarza Klaudiusza, jest grubą przesadą.

W czasach pogańskich konina spożywana była obrzędowo. Najlepszym zwierzęciem ofiarnym składanym bogom, był właśnie koń.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną