Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Alma mater hucpiarzorum

Ze wszystkich stron zbiegają się do mnie pytajnicy i pytają „powiedzże nam, Mistrzu Etyku, wolno-ć wszechnic naszych bramy hucpiarzom różnej maści otwierać, skoro tylko wnijść im wola albo figlarz jaki ich sobie poprosi?”. W zastępstwie nieobecnego rabina zechcę wam udzielić odpowiedzi, ale niechaj to będzie odpowiedź jedna na wszystkie okazje i proszę mnie więcej nie męczyć.

Hm, hm. Otóż uczelnie publiczne przy całej swej autonomii pełnią funkcję państwotwórczą, działając na rzecz demokracji i wartości konstytucyjnych, takich jak wolność,  praworządność. Dlatego nie muszą i nie powinny stronić od polityki, choć jako należące do całego społeczeństwa nie mogą być politycznie i światopoglądowo stronnicze.

Publiczny i demokratyczny charakter uniwersytetu przesądzają o tym, że na polu polityki musi być pluralistyczny, czyli otwarty na różne poglądy. Wolność słowa i pluralizm na tym zaś między innymi polegają, że pracownicy i studenci nie mogą być szykanowani z powodu głoszonych poglądów, co wszak nie znaczy, iż przełożeni nie mają prawa zwrócić im uwagi, gdy głoszą je w niewłaściwy sposób i w niewłaściwym momencie – na przykład nadmiernie zużywając czas zebrań niemających za swój przedmiot polityki bądź używając obraźliwych wyrażeń. Demokratyzm i pluralizm uczelni wymaga, aby spotkania o charakterze politycznym gromadziły (jednocześnie lub kolejno) zwolenników różnych poglądów. Nie praktykuje się jednakże udzielania pomieszczeń uniwersyteckich dla zwoływania zebrań partyjnych, zwłaszcza zebrań służących agitacji.

Generalnie o polityce mówi się na uniwersytecie w kontekście naukowym, na przykład na seminariach albo konferencjach politologicznych.

Polityka 12.2013 (2900) z dnia 19.03.2013; Felietony; s. 95
Reklama