Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Święto protezy

Legia Cudzoziemska i jej święto z krwawym wspomnieniem

Masakra żołnierzy Legii Cudzoziemskiej pod Camerone w 1863 r., w centrum obrazu kapitan Jaen Danjou. Masakra żołnierzy Legii Cudzoziemskiej pod Camerone w 1863 r., w centrum obrazu kapitan Jaen Danjou. Topham Picturepoint/TopFoto / Forum
Świętem Legii Cudzoziemskiej jest każda kolejna rocznica stoczonej przed 150 laty walki pod meksykańskim Camerone. W kulminacyjnym momencie obchodów prezentowana jest żołnierzom drewniana ręka pewnego oficera.
Drewniana proteza kapitana DanjouRikli/Roger-Viollet/EAST NEWS Drewniana proteza kapitana Danjou

W czerwcu 1828 r. bej Algieru Husajn ibn El-Husajn podejmuje konsula francuskiego Pierre’a Duvala. Dochodzi do gwałtownej sprzeczki, w trakcie której bej trzykrotnie uderza konsula packą na muchy. O tej straszliwej obrazie królestwa i narodu francuskiego przypomina sobie Karol X (najmłodszy brat zgilotynowanego Ludwika XVI, następca Ludwika XVIII), kiedy wobec wzrastających buntowniczych nastrojów postanawia poprawić swoje notowania dzięki zwycięskiej wojnie. 5 lipca 1830 r. hrabia Ghaisnes generał Louis de Bourmont zdobywa Algier, królowi nic to już jednak nie pomoże, w 24 dni później rewolucja trzech słynnych dni (Les Trois Glorieuses) zmiata go z tronu.

Ludwik Filip obejmuje po nim władzę z dobrodziejstwem inwentarza – częściowo podbitą Algierią – i nie bardzo wie, co z tym fantem zrobić. Nabytek jest cenny już choćby dlatego, że ogranicza wpływy angielskie w basenie Morza Śródziemnego. Żeby umocnić jednak panowanie nad nim, trzeba być gotowym na długą i kosztowną wojnę. Ludwik Filip waha się, hamletyzuje, ostatecznie… zabiera z Algierii 10 tys. żołnierzy, którzy potrzebni mu są w Belgii. Wówczas generał Bertrand Clauzel występuje ze śmiałym projektem. Proponuje powołać do walk na pustyni formację złożoną z cudzoziemskich najemników pod francuskim dowództwem. Będzie to tańsze, a przede wszystkim zaoszczędzi królowi niepopularności, którą powodują odsyłane do Francji trumny francuskich ojców, braci i synów. Któż by się bowiem przejmował losem jakichś nieznanych obcokrajowców? Grzebać ich można przecież byle gdzie i po cichu. Monarcha wyraża zgodę, zalecając wziąć pod broń w pierwszej kolejności wojaków z rozwiązanej właśnie gwardii szwajcarskiej, Niemców z burbońskiego regimentu przybocznego Hohenloche i „napływowe elementy zakłócające spokój w Paryżu”.

Polityka 17-18.2013 (2905) z dnia 23.04.2013; Historia; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Święto protezy"
Reklama