Kraj

Kanał

Pies czyli kot

Wraz z czerwcowymi upałami przeplatanymi tropikalnym dżdżem spadają nam na głowy kolejne fantasmagorie opozycyjnych polityków oraz rządu.

Skasowanie bezrobocia do zera procent w Elblągu zapowiedział Jarosław Kaczyński. Zrobi to w bardzo prosty sposób – przekopie kanał przez Mierzeję Wiślaną. A gdyby tak, przepraszam, że się wtrącam, pomyśleć o likwidacji bezrobocia w całej Polsce i po prostu przekopać kanał od Bałtyku do samego Zakopanego? Przecież aż się prosi o wybudowanie w końcu u stóp Tatr nie jednej, nie dwóch, ale trzech pełnomorskich stoczni okrętowych i to bez żadnego ryzyka, że któraś z nich będzie miała kłopoty. Jeszcze nigdy w historii żadna stocznia okrętowa nie padła w Zakopanem i tego się trzymajmy.

Skasowanie w całej Polsce bezrobocia do zera procent ma szansę zbiec się z uzyskaniem przez państwo stuprocentowej ściągalności podatków. Oto wicepremier Rostowski wpadł na pomysł, by izby skarbowe uzyskały nieograniczoną możliwość kontrolowania nie tylko naszych kont bankowych oraz wszystkich operacji finansowych, ale także przekazów pocztowych. Dla pewności, żeby nie było niedomówień, projekt ministra przewiduje obowiązek przekazywania skarbówce wszelkich danych o naszych pieniądzach przez banki, fundusze emerytalne, firmy ubezpieczeniowe i domy maklerskie. Kto się nie podporządkuje, zapłaci karę. Projekt ten, jak zapewniają urzędnicy, ma tylko jeden cel – troskę o obywateli, którym dzięki tak uproszczonym procedurom będzie łatwiej się żyło. Przypomina mi się przedwojenna anegdota o złodzieju, który zrabował walizkę pieniędzy i bronił się przed sądem: – Nie mogłem patrzeć, jak ten pan męczy się z tym ciężarem.

A przecież rząd powinien obywatelom ulżyć jeszcze bardziej. Uzbrojony w odpowiednie ustawy mógłby spokojnie zabrać nam wszystkie pieniądze i zdeponować je w bezpiecznym miejscu znanym tylko ministrowi Rostowskiemu. Dostęp do naszych pieniędzy będziemy oczywiście mieli zapewniony. Wystarczy złożyć rzetelnie udokumentowane podanie o możliwość pobrania z bankomatu 20 zł: „Kochany rządzie, chciałbym kupić gazetę, pastę do zębów, margarynę i pieczywo. Z góry dziękuję” – imię, nazwisko, PESEL. I oto obywatel dostaje odpowiedź, że gazetę już kupował w tym roku trzy razy, pasta mu niepotrzebna, bo zębów nie ma, margaryna jest źródłem rakotwórczych izomerów trans, a ćwiartka chleba jeszcze mu powinna z wczoraj zostać. I że te 20 zł na lotnisko się przeznaczy albo na jakiś nowoczesny pociąg pędzący 80 km na godzinę. Najważniejsze w tym wszystkim będzie jedno – wszystkie formalności załatwią za nas urzędnicy, by nie utrudniać życia obywatelom.

Żarty – żartami, ironia – ironią. Jeśli jednak wszystko, co się w Polsce dzieje od niemal ćwierćwiecza, ma mieć taki orwellowski finał, to chciałbym zapytać – nie wiem kogo, chyba nas samych, bo przecież nie polityków – czym sobie na to zasłużyliśmy? Projekt Rostowskiego na razie jest tylko projektem, ale już samo to, że się w tym kształcie narodził, jest wyjątkowo obrzydliwe.

Tymczasem groźba wprowadzenia powszechnej inwigilacji częściowo została już wprowadzona w życie. Otóż jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna”, dyrektor Departamentu Wywiadu Skarbowego w Ministerstwie Finansów jest agentem ABW. Podobno niejedynym. Ciekawe, czy agenci zostali już zatrudnieni w urzędach pocztowych i bankach do sprawdzania naszych płatności. Na miłość Boską, czy nie ma już innych metod na ratowanie budżetu „zielonej wyspy”?

Z pewnością nie jestem jedyny, którego bardzo ciekawi, co stanie się dalej. Zataczająca się od ściany do ściany Platforma albo otrzeźwieje, albo padnie. Jest jeszcze trzecia możliwość – że otrzeźwieje dopiero, gdy padnie. Ale wtedy będą już po niej rześkim krokiem maszerowały zastępy PiS. Przez pierwsze cztery lata zajmą się rozliczaniem PO i wymianą ludzi na swoich. Reszta zostanie po staremu.

Żyjemy jak u Becketta. Czekamy na tego, który na pewno nie przyjdzie.

Polityka 26.2013 (2913) z dnia 25.06.2013; Felietony; s. 105
Oryginalny tytuł tekstu: "Kanał"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Emeryci na psychotropach

Potrafią wyłudzać recepty, tłumaczyć, że od leków, które nie uzależniają, mają alergię. I dlatego muszą brać psychotropy. A psychiatrzy przyznają: rekordziści potrafią brać je przez kilka lat.

Katarzyna Kaczorowska
26.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną