Kraj

Odpust zupełny

Prawicowe rozgrzeszenie dla przemocy

Prawicowe komentarze po napaści na Grzegorza Miecugowa przez mieszkańca Białegostoku Oskara W. podczas Przystanku Woodstock po raz kolejny pokazują, że każdy ma dzisiaj szansę na rozgrzeszenie, byle tylko znalazł odpowiedniego kapłana.

A tych nie brakuje. W polskiej polityce wielką karierę robi dzisiaj fraza: to jest niedopuszczalne, niewłaściwe, ale... Jasne, że nie wolno bić, ale Miecugow sam sączył przez lata lewacki jad w „Szkle kontaktowym”, więc przyszła kryska. Podobnie wcześniej w przypadku Władysława Bartoszewskiego: nie wypada buczeć na kombatanta i politycznego więźnia stalinizmu, ale przecież pan Bartoszewski prowokował.

Owszem, wymierzony w Litwinów transparent o chamach i panach podczas piłkarskiego meczu to rzecz głęboko oburzająca, ale przecież „kibice zawsze będą mieli stanowisko i zawsze będą chcieli się wypowiadać, powinniśmy to zaakceptować” – stwierdził jeden z „niepokornych” publicystów, a zresztą Litwini też prowokują. Może i Agnieszka Holland nie robi hagiograficznego filmu o generale Jaruzelskim i ta plotka ją krzywdzi, ale widocznie coś wcześniej musiało być w jej słowach i politycznej postawie, że wszyscy w to uwierzyli i niech się Holland nad sobą zastanowi.

Słowem, my byśmy tego nie zrobili, nie powiedzieli i Miecugowa nie uderzyli, ale nic nie dzieje się bez przyczyny. A jeżeli jest przyczyna, to bardziej prostolinijne, szczere osobowości, niemające tak silnych nerwów, wyrafinowania i kindersztuby jak prawicowi komentatorzy, nie wytrzymują. I w końcu łoją albo krzyczą. Słowem, my jesteśmy jeszcze eleganccy, ale popatrzcie, co będzie, jak się naród naprawdę wkurzy, na przykład podczas szykowanych na jesień związkowych i radiomaryjnych demonstracji.

Cokolwiek się zatem zdarzy – każdy właściwie akt przemocy i agresji – zostanie rozgrzeszone potem albo nawet przedtem, bo przecież wszyscy widzą, że za tej władzy jest nie do wytrzymania, a jej przedstawiciele i zwolennicy bez przerwy prowokują. Widać i czuć coraz bardziej jawne moralne przyzwolenie na gwałtowne słowa i czyny, jakie płynie ze strony zyskującej poparcie ideologicznej formacji. Słychać, że rewolucja nie będzie robiona w rękawiczkach, a ciosy, jakie spadły na biednego Miecugowa, przy tym akcie dziejowej sprawiedliwości będą się jawić jak niewinny żart. To już nie brzmi nawet jak głupota i hipokryzja, ale – tylko trochę zawoalowana – groźba.

 

Polityka 33.2013 (2920) z dnia 11.08.2013; Komentarze; s. 5
Oryginalny tytuł tekstu: "Odpust zupełny"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną