Kraj

Niewinny Kratiuk

Sąd miażdży sprawę prawnika Kwaśniewskiej

Wrocławski Sąd Okręgowy uniewinnił właśnie Andrzeja Kratiuka, w przeszłości prezesa fundacji Jolanty Kwaśniewskiej, oraz siedem innych osób od zarzutów nieprawidłowości przy sprzedaży spółek ubezpieczeniowych, co określano jako pranie brudnych pieniędzy.

Uniewinnił – to mało powiedziane, sąd znów prokuraturę zmiażdżył i to do tego stopnia, że prowadzący tę sprawę przedstawiciel katowickiej apelacji (ukochana prokuratura b. ministra Ziobry) nie pofatygował się już nawet, by wygłosić końcową mowę oskarżycielską. Najwyraźniej wiedział, czym to się skończy.

Oczywiście, mecenas Kratiuk nie był celem prokuratorskich poszukiwań, to było śledztwo „trałowe”, w trakcie którego szukano haków na państwa Kwaśniewskich, Oleksych, Włodzimierza Cimoszewicza, a nawet Marka Belkę, czyli na tzw. układ lewicowy, którego wykrycie było jednym z ważnych celów IV RP. Wprawdzie Ziobro dziś już nie jest w PiS i jedynie aplikuje o ewentualną koalicję z partią Jarosława Kaczyńskiego (jeśli uda mu się przekroczyć wyborczy próg, na co widoki ma marne), ale wówczas też nie był samodzielnym inicjatorem poszukiwań układu. Był gorliwym wykonawcą, który miał po prostu „układ” swemu szefowi dostarczyć.

Dziś gorliwych wykonawców też nie brakuje, chociaż w opozycji metody działania są inne niż u władzy. Mariusz Kamiński trwa przyczajony, by objąć CBA, a poseł Tomasz Kaczmarek, znany jako agent Tomek, zasypuje prokuraturę doniesieniami o przestępstwach przedstawicieli najwyższych władz. Ostatnio celem agenta Tomka został minister ochrony środowiska Marcin Korolec, który w spisku z premierem i przedstawicielami przynajmniej dwóch setek różnych rządów postanowił zakłócić marsz niepodległości 11 listopada, organizując w tym czasie na Stadionie Narodowym ­międzynarodowy szczyt klimatyczny.

Spisek wykrył Jarosław Kaczyński, a gorliwy agent Tomek natychmiast do prokuratury pobiegł. Pewnie zacznie się postępowanie sprawdzające, bo formalności musi stać się zadość, i kto wie, kiedy rzecz cała się skończy. Sprawa Kratiuka zaczęła się w 2006 r., oczywiście od efektownego zatrzymania podejrzanego, który nigdy podejrzanym być nie powinien, przetrwała kilku prokuratorów generalnych i dopiero teraz dobiegła końca. Jeśli prokuratura nie złoży zażalenia.

Polityka 33.2013 (2920) z dnia 11.08.2013; Komentarze; s. 7
Oryginalny tytuł tekstu: "Niewinny Kratiuk"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną