Coraz mniej generałów w armii. Wreszcie?

Prezydenckie gwiazdki
Generalska gwiazdka to prestiż, honor i … niezłe pieniądze. Generalskie etaty kurczą się jednak wraz z armią. Nie ma się co dziwić, że każdy chciałby być na miejscu czterech wybrańców.

Nominacji generalskich będzie dziewięć. Ale nowych generałów przybędzie nam tylko czterech. Pozostałych pięciu dostaje kolejną gwiazdkę. A i tych czterech prezydent powołuje trochę formalnie, każdy z nich już pobiera generalską pensję, bo takie mają etaty. Dziś nominacja dogoni wojskową rzeczywistość. Gdyby jednak nominacje były takim prostym gestem, nie wzbudzałyby w wojsku tyle emocji. A wzbudzają i to mnóstwo. Tym bardziej, że za czasów Bronisława Komorowskiego są mocno racjonowane i nie jest łatwo znaleźć się na tej coraz krótszej liście.

Przeglądając nazwiska byłych już pułkowników najbardziej znane to Jerzy Gut, swego czasu m.in. dowódca GROM-u. Długo czekał na swoją nominację. Według niektórych nawet za długo. Jerzy Gut to człowiek z drugiego planu. Raczej od roboty, niż udzielania wywiadów. Jego gwiazdka z pewnością wzmocni Dowództwo Sił Specjalnych dla którego przyszły rok będzie największym sprawdzianem, bo DWS wypływa na szerokie, międzynarodowe wody. Ciekawie zapowiada się również kariera Adama Joksa. Pancerniaka, który od niedawna sprawdza się w desancie. Podobno dosłownie i w przenośni. Joks w grudniu zeszłego roku przejął obowiązki dowódcy 6 Brygady Powietrznodesantowej. Historia polskiej wojskowości zna już takie udane transformacje. Podobną drogę przeszedł generał Tadeusz Buk, jeden z najlepszych polskich dowódców ostatnich lat (zginął w katastrofie smoleńskiej).

Nazwisko, które warto zapamiętać to Sławomir Kowalski. Człowiek, który od lipca dowodzi 15 Giżycką Brygadą Zmechanizowaną przejął ją po najmłodszym generale w historii III RP – Piotrze Błazeuszu. Błazeusz, który uchodził za cudowne dziecko polskiej armii (skończył uczelnię wojskową w USA, był asystentem kilku ministrów ON, pracował w attache w USA, w wieku 38 lat został generałem) trafił do rezerwy kadrowej. Jeśli w ciągu pół roku minister nie znajdzie pomysłu jak wykorzystać jego talenty, to zostanie jednym z najmłodszych emerytów. Gwiazdka z nieba spadła również i wojskowym lekarzom. I to dosłownie, bo generalski etat dla Piotra Dzięgielewskiego, to rzeczywiście łut szczęścia w sytuacji, w której wojskowej służby zdrowia właściwie nie ma. I przy okazji reformy wojskowych struktur trzeba znaleźć jakiś zgrabny pomysł na zlikwidowanie Inspektoratu, który jest królestwem bez poddanych.

Pięciu generałów dostało wyższe stopnie. I w ogólnej ocenie są to nominacje trafione. Ale nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Wielkim nieobecnym na tej liście jest szef Inspektoratu Uzbrojenia generał Sławomir Szczepaniak. Wojsko, które chronicznie nie było w stanie sprawnie kupować sprzętu, pod jego rządami zaczęło wychodzić na prostą. Szczepaniak dzięki silnemu wsparciu wicemministra obrony Waldemara Skrzypczaka powoli nadaje sens wojskowym zakupom, które przez lata postawione były na głowie. Interesy z wojskiem były finansową przyjemnością, bo nikt już nie kupował tak złych towarów, w tak atrakcyjnej cenie.

Ciekawym sygnałem jest trzecia gwiazdka (generał broni) dla Bogusława Samola. W kontekście nieobsadzonego stanowiska na Dowódcę Generalnego, można czytać ją jako pewne wskazanie. Ale chętnych do tego stanowiska jest więcej. I stoczona zostanie o nie ostra walka, o której pewnie niewiele osób się dowie, bo jak wiadomo każdy żołnierz nosi buławę w plecaku. A każdy generał chętnie nią wywija.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj