„Bezlitośnie ścigani księża” a Polański

Argument z Polańskiego
W dyskusji o księżach-pedofilach pojawił się nowy argument: przypadek Romana Polańskiego i jego seksu z nieletnią, którym najbardziej brawurowo posłużył się publicysta portalu Fronda, Tomasz Rowiński. O co chodzi?
Film Point Group/materiały prasowe

Nie minęło zbyt wiele czasu od konferencji prasowej, na której zobaczyliśmy nową twarz Kościoła, który szczerze i z determinacją chce uporać się z problemem pedofilii wśród kleru, gdy wróciły stare tony. Znów włączył się syndrom oblężonej twierdzy. A że sprawa polskich duchownych na Dominikanie i historia księdza z Tarchomina, którego abp Hoser nie odwołał, mimo wyroku za molestowanie ministranta są tak szokujące, bronić ich trudno. Argumenty używane przez stronę kościelną są siłą rzeczy bezradne i rozpaczliwe. Ojciec Tadeusz Rydzyk snuje spiskową teorię o mafiach narkotykowych, które wrobiły abp. Józefa Wesołowskiego. Bp Tadeusz Pieronek porównuje obecną sytuację do ataków na Kościół, które miały miejsce w minionej epoce komunizmu i przekonuje, że chodzi o to, by „za wszelką cenę zniszczyć księży, dosolić im tak, żeby przestano ich uważać za ludzi”. Poseł PiS, Andrzej Jaworski, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski, tłumacząc decyzję abp. Hosera, nazywa wyrok sądu pierwszej instancji „domniemaniem”, na podstawie którego chce się zlinczować proboszcza.

W tej dyskusji przywoływany jest czasem także przypadek Romana Polańskiego, oskarżonego o seks z nieletnią. Najbardziej brawurowo posłużył się tym argumentem publicysta portalu Fronda, Tomasz Rowiński.  Tego się logicznie streścić nie da, dlatego pozwolę sobie zacytować. „Dlaczego Romana Polańskiego broni się tak zawzięcie, a księdza oskarżonego o nieprawość ściga się bez litości? Myślę, że ma to związek z tym, że Kościół w dalszym ciągu przypomina światu o jego nieprawości i za to jest nienawidzony”.

Publicysta Frondy nie zauważył, ze sam sobie odpowiedział na postawione pytanie. Polański nie mianował się strażnikiem moralności, nie grzmi z ambon na grzeszników, nie poucza ludzi, jak mają żyć. Swoją drogą trzeba niezwykłej wyobraźni, żeby zobaczyć w Polsce „bezlitośnie ściganych księży”. Prawdopodobnie chodzi o ojca Wojciecha Gila, za którym Interpol wysłał list gończy, bowiem zakonnik się ukrywa. Chyba, że chodzi o papieża Franciszka, który sprawę pedofilii potraktował poważnie. „Nie chodzi o to by nie karać kogoś, kto uczynił zło – tu nie ma wątpliwości, raczej chodzi o pewną cywilizacyjną zasadę" – brnie dalej publicysta Frondy. "W pierwszym rzędzie obrońców dzieci będą Ci, którzy za nic mają prawo moralne w swoim życiu. Jest w tym prawdziwy resentyment. Oto wreszcie ci, którzy sami się poniżyli przez własne grzeszne życie, mogą odegrać się na tych, którzy o grzechu przypominają”. I to już przestaje być zabawne. Sugestia, że ci, którzy stają w obronie molestowanych przez duchownych dzieci są moralnymi karłami i degeneratami, to co najmniej gruba nieprzyzwoitość. Czasami naprawdę lepiej milczeć. 

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj