Pies czyli kot

Salto ze śrubą
W gęstym dymie i świście kul ani widu, ani słychu o burmistrzu Ursynowa Piotrze Guziale. Nie spodziewał się chyba, że wymyślone przez niego referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy zawlecze go w czarną dziurę niebytu.

Ostatnim wysiłkiem Guział zgolił jeszcze brodę i wąsy, ale nic to nie pomogło. Nikt już się nim nie interesuje. Nawet gdyby sobie zrobił irokeza i tatuaż na twarzy. Bo na wojnie pojedynczy ciura obozowy się nie liczy. Na jakiej wojnie? – ktoś zapyta. Na tej uczciwej wojnie o „naprawę Rzeczypospolitej i zmiany w całym kraju” – jak ją zapowiedział prezes PiS. Guział naiwnie myślał, że w referendum chodzi o Warszawę, a tu orły na sztandarach i amaranty zapięte pod szyją. Zabrzmiała trąbka wzywająca do boju: 13 października idziemy na walkę z przeciwnikiem – zakrzyknął rzecznik PiS.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną