Ratuj Maluchy, czyli fikcja referendalna

Ratujmy rozsądek
Jak odpowiedzieć na pytanie: „Czy jesteś za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów?”, skoro nie wiadomo, co to jest „pełny kurs historii”? Jakie są te „inne” przedmioty? Też nie wiadomo. A to jedno z pytań, które organizatorzy akcji Ratuj Maluchy chcą zadać w ogólnopolskim referendum ponad 30 mln Polaków.
Jeden z protestów w sprawie posyłania sześciolatków do szkół.
Mariusz Gaczyński/EAST NEWS

Jeden z protestów w sprawie posyłania sześciolatków do szkół.

Sejm na najbliższym posiedzeniu rozstrzygnie, czy odbędzie się referendum, które – gdyby poszło po myśli organizatorów – wysadziłoby w powietrze ustrój edukacyjny państwa. Zablokowałoby obowiązek szkolny dla sześciolatków. Zniosłoby obowiązek przedszkolny dla pięciolatków. Zniknęłyby gimnazja. Oprócz niejasnego żądania „pełnego kursu historii” jest równie nieprecyzyjne, choć brzmiące szlachetnie, „ustawowe powstrzymanie procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną