Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Skąpani w prawdzie

Pies czyli kot

Nie ma miejsca, w które nasza karłowata polityczna kosodrzewina nie wetknęłaby swoich łapsk.

10-letni chłopczyk dotknięty nieuleczalną chorobą podczas kwesty na WOŚP w Szczecinie oddał ze swojej skarbonki wszystkie zaoszczędzone pieniądze. Sam jest ciężko chory, dlatego chce pomagać innym. Jerzy Owsiak ten wspaniały dar chłopca uhonorował odwiedzinami w jego domu i koncertem pod oknami. Poseł PiS Janusz Wojciechowski poczuł się w obowiązku odpowiedzieć dziecku: „Nie wierz tym, którzy urządzili sobie widowisko, wieszcząc twoją rychłą śmierć”. I dodał, że wyroki boskie są niezbadane, ale zdarzają się cudowne uleczenia. Niech sobie Wojciechowski wierzy w cuda, bo to jego prywatna sprawa. Tylko dlaczego, by zademonstrować swoją niechęć do Owsiaka i wszystkich wolontariuszy, sam urządza widowisko? I posługuje się tym dzielnym chłopcem?

Idźmy dalej. Anegdota jest troszkę zmyślona i może dlatego taka prawdziwa. Pan Romek pojechał do brata na imieniny. Następnego dnia koło południa wstąpił do pobliskiego komisariatu, aby upewnić się, czy nie ma czegoś w wydychanym powietrzu. Dyżurny aspirant powiedział mu, że alkomat u nich jest tylko jeden i mają go koledzy w wozie patrolowym. – Samochód pan ma gdzie? – Pod domem brata, na Tetmajera 8. – A, to blisko – ucieszył się policjant – to niech pan wsiada i jedzie na Mickiewicza 4. Chłopaki tam stoją pod czwórką, to pan się przebada. – Ale ja właśnie… – zaczął pan Romek, ale dyżurny, zamykając okienko, rzucił tylko: – Już, już. Pan nie marudzi, tylko siada i jedzie, bo pan ich nie złapie.

U nas prawie wszystko jest właśnie tak, jak w tej anegdocie, czyli bez sensu. A słówko „prawie” najchętniej bym wycofał. Byłoby rzetelniej. Oto rozjeżdżana za swoje kolejne niezrozumiałe decyzje prokuratura produkuje kolejnego pawia – umarza śledztwo przeciwko Antoniemu Macierewiczowi w sprawie jego kłamliwego raportu o służbach WSI i ujawnienia danych, które powinny być tajne. Państwo do dziś płaci odszkodowania pokrzywdzonym przez niego ludziom, ale prokurator uznaje, że Macierewicz dokument pisał jako osoba prywatna, bo nie brał za to pieniędzy. Z komisją weryfikacyjną „nie łączył go stosunek pracy”. By kpina była pełna, mówi się nam, że Macierewicz nie miał złych intencji. Donosił i kłamał, ale myślał, że pisze prawdę. Zróbcie mu teraz, panie i panowie posłowie, sejmową komisję śledczą, a on nas wszystkich zaleje takim błotem prawdy, że nie będziemy mogli tchu złapać. Zwłaszcza że Macierewiczowi, oprócz prokuratury cywilnej, kibicuje też prokuratura wojskowa. Informuje ona, że na wraku smoleńskiego samolotu nie znalazła śladów trotylu, ale pewne informacje na ten temat poda na wiosnę, gdy sprawdzi, że to prawda.

Skąpani w prawdzie? No to do następnej kąpieli. Ożywczej zwłaszcza dla mnie, bo zostałem uznany za jednego z „największych zbrodniarzy”. Jestem ateistą, a z tego wynika, że nienawidzę chrześcijan, uważam, że można ich kopać, zabijać jak w Auschwitz czy w gułagu. Chcę unicestwienia polskich katolików. Wykorzystuję do tego ideologię gender napisaną na narkotykowym haju, a popieraną głównie przez seksmaniaków, którzy jako osoby chore nie mogą ścierpieć, że inni są zdrowi. W czynieniu zła pomaga mi fanatycznie homoseksualna „Gazeta Wyborcza” (z niej zresztą – przyznaję – zaczerpnąłem powyższe cytaty). Wszystko to powiedział o ateistach ks. Dariusz Oko w wykładzie wygłoszonym podczas rekolekcji dla młodzieży. Dziwnie ponura jest ta wizja miłości bliźniego proponowana nam przez katolickiego kapłana.

Polityka 4.2014 (2942) z dnia 21.01.2014; Felietony; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Skąpani w prawdzie"
Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną