Kraj

Paraliżujący sukces radarów

CANARD kupuje właśnie kolejne 149 urządzeń, w tym 20 do odcinkowego pomiaru prędkości. CANARD kupuje właśnie kolejne 149 urządzeń, w tym 20 do odcinkowego pomiaru prędkości. Robert Wójcik/Fotorzepa / Forum
Kontrolerzy mieli sprawdzić, czy fotoradarów nie ustawiono w bezsensownych miejscach, jak sugerowali oburzeni kierowcy. Wyszło na to, że nie.

Kierowcy sami są sobie winni. Gdyby nie burza wokół lokalizacji fotoradarów, NIK pewnie tak szybko nie wybrałby się na kontrolę do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). A tak przyszli i znaleźli. Kontrolerzy mieli sprawdzić, czy fotoradarów nie ustawiono w bezsensownych miejscach, jak sugerowali oburzeni kierowcy. Wyszło na to, że nie. Ale kontrolerzy przejrzeli również ustawienia, przy których wyzwalane były migawki fotoradarów. Okazało się, że odpowiedzialni za system są niezwykle łaskawi: większość z 300 fotoradarów łapała tylko tych, którzy jechali co najmniej 26 km/h szybciej, niż pozwalały na to przepisy. Tolerancja CANARD nie była jednak aktem miłosierdzia, lecz rozpaczy.

Jak można przeczytać w raporcie NIK, z szacunków CANARD „wynika, iż rejestrowanie wszystkich wykroczeń od 11 km/h powyżej dopuszczalnego limitu prędkości spowodowałoby wzrost liczby procedowanych spraw o 200 proc., co przy obecnych zasobach i możliwościach technicznych doprowadziłoby do całkowitego paraliżu CANARD”. Mówiąc wprost, za mało ludzi, za dużo pracy. Według wstępnych założeń w CANARD miało pracować 300, a nie 200 osób.

NIK nie przyjął tłumaczenia, że nadzorujący system mogą arbitralnie ustalać, przy jakim przekroczeniu prędkości fotoradar robi zdjęcie. Ale wcale nie jest pewne, że system zostanie szybko przeskalowany. – W zaleceniach pokontrolnych nie ma jednoznacznego stwierdzenia, że próg wyzwolenia zdjęć należy obniżyć do pułapu 11 km/h – mówi Marcin Flieger, szef CANARD. – Zapisano jedynie, że należy dążyć do „zapewnienia pełnej wydajności systemu” i właśnie w tym kierunku zmierzamy.

Pomimo tolerancyjnego podejścia do przekraczających prędkość CANARD i tak stał się ofiarą własnego sukcesu. Nie pomogło nawet to, że ponad połowa zrobionych zdjęć nie nadawała się do ściąg­nięcia mandatu. 30 czerwca 2013 r. w bazie CANARD było prawie 2,5 mln zdjęć. Na ponad 20 proc. z nich uwieczniono zagraniczne numery rejestracyjne. A tacy kierowcy z punktu widzenia systemu automatycznego są bezkarni. Wymiana informacji o piratach drogowych kuleje właściwie w całej UE. Kilka procent zdjęć miało zbyt złą jakość. W sumie do 30 czerwca 2013 r. do wystawienia mandatów nadawało się 1,17 mln zdjęć. Ale kierowcy masowo przeciągali procedurę, a nawet odkryli sposób, jak ją całkowicie oszukać poprzez zwykłe ignorowanie pism. Ostatecznie w skontrolowanym przez NIK okresie mandaty zapłaciło zaledwie około 200 tys. kierowców.

Z ustaleń kontroli wynika, że w dużym stopniu odpowiedzialne jest za to Ministerstwo Transportu, które nie zapewniło funkcjonowaniu CANARD odpowiedniego statusu prawnego. W efekcie kilkanaście tysięcy spraw zdążyło się już przedawnić. NIK wykrył również spore opóźnienia w naliczaniu punktów karnych. W przypadku 1 proc. spraw sięgało ono nawet 200 dni.

Kontrolerzy zarejestrowali także, że wandale aż 78 razy uszkodzili fotoradary. Kilka podpalono, co kosztowało podatnika prawie 0,5 mln zł. 9 urządzeń zostało staranowanych w kolizjach.

Na tym złe wiadomości dla kierowców się nie kończą. CANARD kupuje właśnie kolejne 149 urządzeń, w tym 20 do odcinkowego pomiaru prędkości. Po raz pierwszy w Polsce komputer będzie zliczał średnią prędkość, z jaką kierowca przejechał dany odcinek drogi, i porównywał ją z obowiązującymi na nim ograniczeniami. W przypadku złamania przepisów automatycznie zostanie wystawiony mandat. Przetarg na te urządzenia ma być rozstrzygnięty 24 lutego. Pierwsze zdjęcia zaczną robić pod koniec roku.

Polityka 4.2014 (2942) z dnia 21.01.2014; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 7
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną