Kraj

Sakrowirtual

Internetowe legendy o Janie Pawle II

Naród z wielkiej miłości daje papieżowi Polakowi to, co ma najlepszego. Naród z wielkiej miłości daje papieżowi Polakowi to, co ma najlepszego. Bartosz Krupa / EAST NEWS
W internecie powstaje alternatywna, oparta na legendach, biografia Karola Wojtyły. Na forach i portalach religijnych pisze ją – można powiedzieć – cały naród. To historia magiczna, pełna znaków i cudów. Ale też świadectwo naszych lęków i kompleksów.
Dwie trzecie ankietowanych uważa, że kanonizacja JPII jest ważna dla Europy i świata.Alessandro Bianchi/Reuters/Forum Dwie trzecie ankietowanych uważa, że kanonizacja JPII jest ważna dla Europy i świata.
Z ostatnich badań wynika, że z prośbą o wstawiennictwo modli się do Jana Pawła II ponad połowa Polaków.Kacper Pempel/Reuters/Forum Z ostatnich badań wynika, że z prośbą o wstawiennictwo modli się do Jana Pawła II ponad połowa Polaków.

Władysława, emerytowana nauczycielka z Zamościa, każdy dzień zaczyna modlitwą o zdrowie dla wnuczka. Modli się do zdjęcia błogosławionego Jana Pawła II ustawionego jako tapeta w komputerze. Na fotografii ściągniętej z internetu i rzekomo powstałej w cudowny sposób („pewna Holenderka chciała sfotografować słońce wirujące podczas mszy beatyfi­kacyjnej w Fatimie i po wywołaniu pojawił się papież Polak”) Ojciec Święty przytula się do Matki Boskiej. Dzięki temu – jak przekonuje Władysława – siła modlitwy jest podwójna i ona ma na to dowody. W ubiegłym roku wyprosiła ten cudowny tandem o uwolnienie zięcia od nałogu tytoniowego, uzdrowienie kuzynki z problemów żołądkowych i umorzenie części kredytu córki.

O wszystkim napisała na jednej ze stron internetowych, pod artykułem o uzdrowieniu francuskiej zakonnicy z choroby Parkinsona. Na tej samej stronie udzielał się Mirek, kierowca autobusu wycieczkowego (papież Polak uleczył go z niepłodności) i Majeczka (sen o papieżu spowodował, że minęły duszności wywołane uczuleniem na rybę) i ponad setka innych świadków albo wręcz adresatów papieskich cudów.

Młot na czarownicków

Wszyscy bywalcy forów i portali sakrowirtualu (­Adonai.pl, katolik.pl, biblia.webd.pl, wiara.pl), podobnie jak Władysława, są przekonani, że kanonizacja to tylko formalność, bo Karol Wojtyła był święty za życia. Z ostatnich badań wynika, że z prośbą o wstawiennictwo modli się do niego ponad połowa Polaków. Jednocześnie, jak twierdzi socjolog religii prof. Józef Baniak, szybka kanonizacja oprócz radości wzbudziła cień niepokoju. – Starania o szybkie wyniesienie papieża na ołtarze nie były, w ocenie licznych Polaków, poparte wiarygodnymi cudami – przekonuje prof. Baniak. – Dlatego ludzie, niejako uspokajając się wzajemnie, szukają dowodów jego świętości za życia.

Ale dowody świętości to i tak za mało. Trzeba działać, bo – jak przekonuje sakrowirtual – Zły Duch tylko czyha, żeby zabrać Polakom to, co mają najpiękniejsze, czyli wiarę w świętość papieża. Maciek, internetowy nick Waleczny123, walczy wieczorami, po pracy, wykąpaniu bliźniaków i godzince spędzonej na stronie Legia.com. Jego – jak mówi – ognisty miecz na niedowiarków ocieka krwią głównie na forach gazeta.pl, ale też w dyskusjach pod tekstami w Encyklopedii Faktu, czyli wiki.fakt.pl.

I tak Waleczny123 ścierał się z wysłannikami szatana, ­którzy kazali wątpić Polakom w cudowne ozdrowienie francuskiej zakonnicy (siekł komentarzem tych, którzy przypuszczali, że mogli pomóc jej inni święci, do których modliły się siostry z jej zgromadzenia), potępiał niedowiarków uznających, że posadzenie przez kapitana Wronę boeinga 767 było dowodem na jego wirtuozerię (gdy tymczasem na pokładzie była relikwia JPII, czyli jego włosy, i to one uratowały życie pasażerom), wreszcie uczestniczył w internetowej krucjacie przeciwko tym, którzy nie wierzą, że Kubicę uratował przed śmiercią napis na kasku „Jan Paweł Drugi”.

Ale Zły nie śpi, szczególnie przed kanonizacją. Dlatego ostatnio Waleczny123 razem z innymi obrońcami świętości tropili internetowe herezje o rzekomym związku biskupa Wojtyły z maszynistką z „Tygodnika Powszechnego” Ireną K., czego owocem miał być syn Adam, zmarły w niejasnych okolicznościach.

Waleczny123 pod każdym z oszczerczych postów umieszcza swój komentarz („zgiń siło nieczysta” albo łagodniej: „skorzystaj z ostatniej szansy, odmów nowennę pompejańską”). Ale też jest gotowy na starcie w realu z tymi, którzy myślą, że Jan Paweł II faktycznie mógł mieć syna. Ostatnio, razem z innymi obrońcami świętości JPII, wybierał się do Lublina, gdzie miały zawisnąć billboardy z hasłem „Papież rodziny rozbitej” (zdjęcie papieża z kobietą i chłopcem oraz podpisami Karol – Irena – Adam, inicjatywa lubelskiej Fundacji Ateizm Świeckość Antyklerykalizm – już zaskarżona do sądu). Na razie Waleczny123 śledzi wpisy o Irenie K. i jej synu Adamie. Jak coś wyłapie, zgłasza do administratorów, a jak nie zbanują, to zaczyna straszyć klątwą.

 

Błogosławieni przeklejeni

Dr Igor Pietkiewicz, psycholog z SWPS, nie ma wątpliwości: dla większości Polaków symbol bezpiecznego autorytetu, a tym staje się powoli papież, może być tylko jasny. Władysława (ta od tapety z JPII) ujmuje to tak: naród z wielkiej miłości daje papieżowi Polakowi to, co ma najlepszego. Czyli przystraja go niczym Matkę Boską Częstochowską złotą sukienką wirtualnej biografii.

Ten powstający w sakrowirtualu internetowy żywot świętego (jak przekonują komentujący artykuły m.in. na stronach niedziela.pl) przewyższa oficjalne biografie, bo jest świadectwem ducha, a nie historii. I, czego zdaniem bywalców sakrowirtualu nie zauważają świeccy biografowie, zaczyna się jeszcze na etapie prenatalnym. Albowiem Emilia Wojtyłowa – według twórców hagiografii odpowiednik Matki Boskiej – była namawiana przez lekarzy do usunięcia ciąży. Dwaj specjaliści przekonywali, że jej życie jest zagrożone, ale ona uparła się i zdecydowała powić dziecię.

Autorzy internetowej opowieści zaznaczają też, że przyszły papież rodził się przy dźwiękach dzwonów i dobiegającej z kościoła litanii loretańskiej. Nie bez znaczenia jest godzina porodu: 17.00 (o tej samej porze 58 lat później został wybrany na papieża) i niezwykła jak na maj temperatura (ponad 30 stopni, dowód, że przyroda, podobnie jak podczas mszy beatyfikacyjnej w Fatimie, włącza się w świętowanie niezwykłego wydarzenia). Emilia Wojtyłowa, jak chce sakrowirtual, celnie odczytała te znaki i spacerując z wózeczkiem po Wadowicach, powtarzała, że „mały Lolek wyrośnie kiedyś na wielkiego Polaka, który cały świat zadziwi”.

Władysława, ta od tapety z JPII, i Waleczny123 przytaczają przeklejane z portalu na portal i ubarwiane dowody na niezwykłość małego Wojtyły. I tak kilkuletni Lolek-ministrant przekonywał wiernych, że jego kolega, syn prezesa gminy żydowskiej, może przychodzić do kościoła: „I rzekł do kobiet: Czyż nie jesteśmy wszyscy dziećmi jednego Boga?”. Ten sam kilkuletni Lolek – jak chce sakrowirtual – pasjami jeździł do szpitala, w którym jego brat Mundek był lekarzem. Tam, narażając zdrowie, urządzał na oddziale zakaźnym „teatr jednego aktora”. To uprzyjemnianie czasu chorym było bardzo niebezpieczne (Mundek zaraził się szkarlatyną i zmarł, co przez wirtualnych hagiografów jest uznawane za dowód na jego świętość), ale nad przyszłym papieżem czuwała Opatrzność, która szykowała go do wielkich czynów. Itd., itp.

Sakrotuning po polsku

I tu odzywa się przekonanie o naszej niezwykłości. Pokłosie XIX-wiecznego mesjanizmu: to my, Polacy, jesteśmy powołani do zbawienia Europy – zauważa dr Radosław Muniak, kulturoznawca z SWPS.

Statystyka potwierdza tę tezę: dwie trzecie ankietowanych uważa, że kanonizacja JPII jest ważna dla Europy i świata. Ale, jak zauważa dr Muniak, pod tym przekonaniem kryje się obawa, że nasz święty może nie być dla innych narodów aż tak atrakcyjny jak dla nas. Dlatego, jak mówi Muniak, sakrowirtual, który wcześniej zamienił Emilię Wojtyłową w Matkę Boską, także na jej synu przeprowadza „sakralny tuning”.

 

Właściciel nicka PatriotaPL, o którym wiadomo, że od pięciu lat mieszka w Irlandii, jest ojcem („nasz skarb Dominika jest z nami od 2 lat i 14 dni”) i nie ma dobrych doświadczeń generalnie ze wszystkimi, którym w życiu powinno się zaufać – na sakrowirtualu przekonuje, że znalazł wreszcie strefę komfortu – bo papieża Polaka, Bożego Człowieka, nigdy nie imały się grzechy maluczkich. Dlatego PatriotaPL odczuwa wręcz fizyczną przyjemność, przeklejając do sakrowirtualu fragmenty tekstów z archiwów internetowych „Super Ekspressu” czy „Faktu”. Wszystkie opowiadają, jak zwykli ludzie reagowali na świętość Wojtyły kleryka. Na przykład taka Józefa Florek („wyskoczyła z tramwaju i własnym ciałem osłaniała przed nadjeżdżającymi samochodami leżącego na szosie, potrąconego przez ciężarówkę Karola”) albo Mieczysław Kotlarczyk („kiedy było bardzo zimno, oddał Karolowi sweter, ale przyszły papież natychmiast oddał go żebrakowi”). Albo, tu już z wyższej półki, włoski stygmatyk Ojciec Pio. Który – co skwapliwie PatriotaPL przekleił z forum pisma katolickiego – podczas spotkania z młodym klerykiem Wojtyłą rzekł: Zasiądziesz na najwyższym stanowisku w Kościele. I pokazał mu skrywany wcześniej przed światem stygmat: na ramieniu, od niesienia krzyża.

Ksiądz niezłomny i tajemnica zęba

Dr Igor Pietkiewicz ma swoją tezę na temat potrzeby osadzenia Karola Wojtyły w roli legendarnego księdza niezłomnego. W Kościele nie ma przyzwolenia na duchownego słabego czy borykającego się z problemami i wątpliwościami, a takich jest coraz więcej. Księża nie radzą sobie z wyznaczoną im rolą autorytetu, który ma być dla wiernych czułym ojcem, jednocześnie rezygnując z okazywania uczuć. Narastające problemy z samotnością – wśród wiernych, ale też w parafiach, które dla księży stają się miejscem pracy, a nie wsparcia – często kończą się rezygnacją z kapłaństwa.

Oficjalnie stu księży rocznie zrzuca sutannę, nieoficjalnie może nawet dużo więcej. Zmniejsza się też liczba powołań. W ubiegłym roku kleryków było o jedną trzecią mniej niż pięć lat temu. – Tę wyrwę po słabych, którzy zawiedli, trzeba jakoś zapełnić. Inaczej mówiąc, potrzeba idealizowania papieża idzie z góry – przyznaje Pietkiewicz. Opowieść o ks. Wojtyle ma wzmocnić prestiż i atrakcyjność zawodu kapłana.

Władysława, która ma tapetę z JPII, odbiera to znacznie prościej. Jej wnuczek – czyli syn tej, którą papież Polak uwolnił od części kredytu – całymi godzinami siedzi w internecie. A tam wojny, gołe baby i różne świństwa. Musi być ktoś, kto bezpiecznie przeprowadzi wnuczka przez to wirtualne bagno. Tym kimś – w co Władysława wierzy całym sercem – jest Jan Paweł II, wyskakujący na różnych odwiedzanych przez młodzież portalach. I co z tego, że to portale z hasłami „niezwykłe”, „niewyjaśnione” czy „paranormalne” w tytułach? Grunt, że dzieciak przyciągnięty tematem o egzorcyzmach przy użyciu relikwii JPII dowie się czegoś o złych duchach. Albo klikając na zdjęcie użytego przez Alego Agcę pistoletu, poczyta o ręce Opatrzności, która tak poprowadziła kulę wystrzeloną przez zamachowca, aby ta ominęła ważne organy i aortę.

PatriotaPL ma nadzieję, że kiedy jego córka Dominika dorośnie do samodzielnej obsługi komputera, sakrowirtual nawróci wszystkich internetowych niedowiarków, a świętość JPII będzie przechodzić z przestrzeni wirtualnej do rzeczywistej. Na przykład, tłumaczy, przez internetowe pobranie obrazu zęba papieża Polaka, który znajduje się w pozłacanym relikwiarzu w parafii w Legionowie. Pewnie, że lepiej byłoby do relikwiarza przyjechać, ale wizyty w Polsce PatriotaPL nie przewiduje. Jak mówi, nie chce ciągnąć dziecka do „tego kraju”.

Polityka 15.2014 (2953) z dnia 08.04.2014; Społeczeństwo; s. 30
Oryginalny tytuł tekstu: "Sakrowirtual"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Październik 2021: najciekawsze książki dla młodszych czytelników

Jak co miesiąc wybieramy książki mądre, ciekawe i estetycznie wydane. Dla najmłodszych czytelników.

Sebastian Frąckiewicz
23.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną