Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Triumf i schyłek religii smoleńskiej

Cztery lata w cieniu brzozy

Cztery lata po katastrofie jej ideowy i polityczny potencjał wydaje się wyczerpany. Cztery lata po katastrofie jej ideowy i polityczny potencjał wydaje się wyczerpany. Corbis, Getty Images, MK
Wciąż żyjemy w cieniu brzozy. Ale jest on coraz krótszy i bledszy.
Katastrofa smoleńska na jakiś czas zmieniła dynamikę procesów nie tylko politycznych, ale wręcz społecznych i kulturowych w Polsce.Mirosław Gryń/Polityka Katastrofa smoleńska na jakiś czas zmieniła dynamikę procesów nie tylko politycznych, ale wręcz społecznych i kulturowych w Polsce.

Cztery lata temu prawie straciliśmy Polskę. „My” to w tym wypadku lewica, liberałowie, chadecy, konserwatyści, nieraz krytykujący błędy III RP, ale z pozycji lojalnej wobec tego państwa. Akceptujący zachodni kierunek polskiej polityki po 1989 r. W konsekwencji katastrofy smoleńskiej Polska o mało co nie dostała się w ręce ludzi, którzy całą tę „zapadnicką” agendę postanowili odrzucić. W imię polskiej wersji „demokracji suwerennej”, mniej poważnej niż wizja rosyjska, jednak równie mocno rozpalającej wyobraźnię znacznej części polskiej prawicy, a także najbardziej konserwatywnego skrzydła polskiego Kościoła.

Jak katastrofa stała się zamachem

Warto przypomnieć, co w smoleńskiej historii było prawdą, a co stało się mitem. 10 kwietnia 2010 r. rządowy tupolew rozbił się, podchodząc do lądowania w gęstej mgle zalegającej na lotnisku w Smoleńsku. Nieprzygotowanym do takich wizyt, wyposażonym w przestarzały sprzęt, od dawna omijanym przez regularne rosyjskie linie lotnicze. Jednak to lotnisko ma jedną zaletę – jest położone najbliżej Katynia. Dla Lecha Kaczyńskiego wizyta w Katyniu – gdzie czekali już na niego harcerze, kombatanci, biskupi, a także kamery wszystkich polskich telewizji – miała też być inauguracją prezydenckiej kampanii. Urzędujący prezydent nie startował do niej jako faworyt. Spóźnienie się na inaugurację własnej kampanii byłoby w tej sytua­cji ostateczną kompromitacją. Stąd „niemożność” udania się prezydenckiego samolotu na lotniska zapasowe w Mińsku czy w Moskwie, mimo że rosyjscy kontrolerzy lotu ze Smoleńska powtarzali polskim pilotom komunikat, że z powodu gęstej mgły: „nie ma warunków do lądowania”. Jednak środowisko polityczne braci Kaczyńskich najpewniej uznałoby formalny zakaz lądowania prezydenckiego samolotu za ingerencję w polską kampanię wyborczą.

Polityka 15.2014 (2953) z dnia 08.04.2014; Polityka; s. 12
Oryginalny tytuł tekstu: "Triumf i schyłek religii smoleńskiej"
Reklama