IPN kontra Jaruzelski – wojna pośmiertna

Grób niezgody
Prezes Instytutu Pamięci Narodowej sięgnął aż po specjalne oświadczenie, by publicznie sprzeciwić się planom państwowego pogrzebu gen. Jaruzelskiego na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.
Groby żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego na wojskowych Powązkach w Warszawie
Shalom/GNU FDL/Wikipedia

Groby żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego na wojskowych Powązkach w Warszawie

Całkiem niedawno szef IPN przekonywał, jak „bardzo poważnym problemem” jest to, że w Alei Zasłużonych warszawskich Powązek pochowani są „oficjele państwa komunistycznego”. Sugerował, że idealnym rozwiązaniem kłopotu byłoby doprowadzenie do tego, by takich grobów... „tam nie było”. I żałował, że 25 lat temu, na fali rewolucyjnych nastrojów po odzyskaniu przez Polskę wolności, mogił gdzieś nie przeniesiono.

Los przyniósł mu okazję do kolejnego protestu. Oto władze Warszawy (przy cichym wsparciu Kancelarii Prezydenta RP) przystały na taktowną, zważywszy na panującą atmosferę, propozycję rodziny gen. Wojciecha Jaruzelskiego i Związku Kombatantów RP, aby spoczął on na terenie kwatery 1. Armii Wojska Polskiego cmentarza powązkowskiego.

Zauważmy: tym razem nie chodzi nawet o Aleję Zasłużonych, lecz o pochowanie Jaruzelskiego wśród jego towarzyszy broni z czasów II wojny światowej. Ale i to nie podoba się prezesowi.

Uzasadniając swój protest, Łukasz Kamiński nazywa Jaruzelskiego „ostatnim komunistycznym dyktatorem PRL”. Pomija jednak milczeniem, wciąż przecież nierozstrzygnięte ostatecznie, pytania tyczące okoliczności wprowadzenia stanu wojennego, a zwłaszcza groźby interwencji radzieckiej wobec pojawienia się w PRL ruchu „Solidarności”. Nie wspomina również słowem o roli generała w rozmowach okrągłego stołu czy też o jego zachowaniu jako prezydenta RP, które sprowadzało się do przynajmniej nieprzeszkadzania reformatorom. A ten okres dziejów – bezkrwawego obalania systemu – również wchodzić winien w zakres „narodowej pamięci”, na straży której stać ma IPN.

Problem w tym, że prezentowana przez prezesa IPN wizja polskiej historii jest, nazwijmy to, mało wyszukana. Jak na niegdyś dobrze zapowiadającego się badacza dziejów najnowszych – zbyt czarno-biała.

Równie niedawno prokuratorzy tegoż IPN, aby za wszelką cenę postawić gen. Jaruzelskiego przed sądem za wprowadzenie stanu wojennego, oskarżyli ówczesnego I sekretarza partii rządzącej, premiera rządu i ministra obrony w jednej osobie o kierowanie „zorganizowaną grupą przestępczą”.

W ocenie wielu jurystów konstrukcja ta była nawet już nie naciągana, ale absurdalna, by nie rzec: żałosna z prawniczego punktu widzenia.

By nie było wątpliwości: że stan wojenny jest bezprawny, było oczywiste od momentu jego wprowadzenia. Podobnie jak jest jasne, że siłowe zdławienie „Solidarności” oznaczało przekreślenie wielkich społecznych nadziei, pochłonęło ofiary śmiertelne, a dla wielu oznaczało więzienie lub emigrację. Także kilka następnych lat było w kraju czasem stagnacji i represji.

Lecz podkreślanie tego nie musi wcale prowadzić do prostej jak budowa cepa interpretacji historii ani do cynicznego traktowania prawa – a obie te cechy zaprezentowali funkcjonariusze IPN.

Wracając do kwestii miejsca pogrzebu generała, naturalnie Łukasz Kamiński zastrzega, że Jaruzelski „jak każdy człowiek ma prawo do godnego pochówku”. Lecz tak się jakoś w Polsce składa, że praktycznie na każdym cmentarzu pochowani są czy to powstańcy, ofiary wojen, takich czy innych represji, czy byli więźniowie polityczni. Stosując konsekwentnie rozumowanie prezesa IPN, na żadnym z nich dla generała nie powinno być miejsca. Choćby pod murem, bo uwłaczałoby to pamięci innym tam spoczywającym.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj