Kulczyk – nagrywany biznesmen
Jan Kulczyk
Piotr Drabik/Flickr CC by 2.0

Jan Kulczyk

Sprawa podatków pozostaje jedną z wielu tajemnic działalności Jana Kulczyka. „Polityka” proponowała kiedyś najbogatszym Polakom ujawnienie swoich zeznań podatkowych. Zgodził się na to Aleksander Gudzowaty, Jan Kulczyk odmówił. Z pewnością w Polsce płaci podatek PIT od dochodów uzyskiwanych z tytułu przewodniczenia licznym radom nadzorczym. Jednak prawdziwe pieniądze inwestor finansowy czerpie z zysków kapitałowych i te większość czołówki naszego biznesu stara się trzymać z daleka od nienasyconego polskiego fiskusa. Zapewne podobnie postępuje Jan Kulczyk, który dysponuje w Wiedniu fundacją Kulczyk Privatstiftung troszczącą się o jego majątek.

Wiedeńska fundacja oraz żona Jana Grażyna Kulczyk są formalnymi właścicielami Kulczyk Holding, spółki kontrolującej wszystkie interesy najbogatszego Polaka. On sam nie jest ani formalnym właścicielem swego imperium, ani też nim bezpośrednio nie zarządza, zadowalając się rolą prezesa rady nadzorczej. To jeden z dziwniejszych układów w polskim biznesie. Co jest tego powodem? Kolejna tajemnica.

Tytuł na wyrost

Tak jak tajemnicą jest stan majątkowy Jana Kulczyka. Tytuł najbogatszego Polaka przyznał zaprzyjaźniony z nim tygodnik „Wprost”, szacując jego majątek na 12,5 mld zł. Sam Kulczyk nie wypowiada się na ten temat, twierdząc, że go to nie interesuje. Widać jednak wyraźnie, że tytuł „najbogatszego Polaka” sprawia mu przyjemność. Eksperci mają jednak do szacunków „Wprost” spory ironiczny dystans, bo nie wiadomo, co do czego się dodaje i według jakich zasad. Co więcej, skomplikowane techniki finansowania inwestycji w ogóle utrudniają rozeznanie co jest, a co nie jest majątkiem biznesmena.

Ten brak przejrzystości sprawił, że Kulczyk nie trafił np. na prestiżową listę najbogatszych ludzi świata, opracowywaną corocznie przez amerykański magazyn „Forbes”. Kłopot jest nie tylko z oszacowaniem wartości poszczególnych składników majątku, lecz nawet z ich skatalogowaniem, bo poza firmami krajowymi Jan Kulczyk, jak sam twierdzi, jest właścicielem przedsiębiorstw zagranicznych (dwie fabryki w USA) oraz szeregu inwestycji kapitałowych. Jest na przykład udziałowcem w berlińskiej firmie lotniczej Windrose Air, wynajmującej biznesmenom małe odrzutowce (od niedawna filia działa w Poznaniu).

Problemów z wyceną majątku jest więcej. Trudno, na przykład, oszacować skalę jego zaangażowania w Orlenie. Według oficjalnych raportów udział jego spółek od dawna wynosił 5,6 proc. W ostatnich dniach Kulczyk Holding zgłosił, że ma już tylko 4,78 proc. Jednak z wcześniejszych wypowiedzi Jana Kulczyka (Siemiątkowskiemu powiedział, że w Orlenie zainwestował 300 mln dol.) i zachowania innych akcjonariuszy można było odnieść wrażenie, że rzeczywiste zaangażowanie może być większe (analitycy mówią o 10 proc., a nawet więcej). Jak jest naprawdę, próbuje ustalić Komisja Papierów Wartościowych, wspierana przez amerykańskie służby kontroli giełdowej (czy Kulczyk po cichu nie skupował tzw. globalnych kwitów depozytowych Orlenu). Nieujawnienie rzeczywistego stan posiadania akcji spółki giełdowej jest poważnym przestępstwem, ale mało kto wróży sukces temu śledztwu.

Przykładem innej pułapki jest Telekomunikacja Polska (TP SA), w której Kulczyk Holding był do niedawna właścicielem 13,57 proc. akcji zakupionych od Skarbu Państwa za – bagatela – ok. 1,3 mld euro. Ten pakiet stanowił dumę biznesmena i poważną część jego aktywów. Dowcip polegał jednak na tym, że akcje kupił na kredyt gwarantowany przez francuskiego partnera, który dodatkowo zapewnił, że na żądanie odkupi cały pakiet. O tym jednak Kulczyk nie informował. Sprawę ujawnił w swym raporcie France Telecom (FT).

Ostatnio Kulczyk postanowił wycofać się z TP SA, choć wcześniej deklarował, że jest inwestorem długoterminowym, a akcji kupionych od Skarbu Państwa z zasady nie sprzedaje. Umowa została podpisana, zarobi na niej na czysto ok. 40 mln euro, bo France Telecom weźmie na siebie spłatę zaciągniętego przez polskiego biznesmena kredytu (z odsetkami to ok. 2,2 mld euro). Na dodatek FT zagwarantował biznesmenowi na przyszłość prestiżowy fotel prezesa rady nadzorczej. Widać wyraźnie, że dług wdzięczności nie został do końca spłacony. To dzięki Janowi Kulczykowi Francuzom udało się kupić akcje TP SA. Wcześniej próbowali sami, ale ich oferta została odrzucona. Przyjęto ją dopiero, gdy pozyskali polskiego partnera. Tak doszło do największej, ale i najbardziej kontrowersyjnej polskiej transakcji prywatyzacyjnej. Sprzedano monopol, więc de facto cały polski rynek. Wysokie ceny połączeń, które dziś płacimy, to skutek wysokiej ceny, jaką kiedyś wynegocjował minister skarbu.

Prywatyzacja TP SA stanowiła niewątpliwy sukces Jana Kulczyka i demonstrację jego możliwości. Jednocześnie stała się symbolem nieprzejrzystych reguł prywatyzacji, bo do dziś nie wiadomo, na czym polegała rola polskiego udziałowca, skoro do interesu nie wniósł ani pieniędzy, ani technologii czy umiejętności zarządzania. Rola musiała być jednak poważna, skoro okazała się warta 40 mln euro. Tak oto wliczane do majątku Jana Kulczyka 7–8 mld zł z tytułu akcji TP SA zamieniło się na 40 mln euro prowizji. Dzisiejsze szacunki aktywów Kulczyka wskazują, że nadal jest to wielka fortuna, zapewne ok. 3,5 – 4 mld zł, ale na pewno nie propagandowe 12,5 mld. Nie wiemy też, jak bardzo ten majątek jest zadłużony.

Strateg

Jan Kulczyk w publicznych wypowiedziach kreuje swój wizerunek stratega, człowieka, który wyznacza kierunek rozwoju swojej grupy, wymyśla nowe projekty, realizowane potem przez współpracowników. Jest w tym z pewnością dużo racji. Można powiedzieć, że Doktor Jan przez lata skutecznie wyręczał kolejnych, mało doświadczonych, ministrów skarbu w budowie prywatyzacyjnych konstrukcji. Kulczyk ma instynkt odkrywania dobrych interesów tam, gdzie inni ich nie widzą, i przewidywania rozwoju sytuacji długo naprzód. Procentują liczne kontakty tak w kraju i za granicą, a także pomoc analityków, którzy rozpoznają i oceniają nowe szanse biznesowe. Ostatnio, na przykład, Kulczyk Holding kupił od NFI i Skarbu Państwa niewielką firmę w Gliwicach – Polskie Odczynniki Chemiczne. Eksperci zachodzą w głowę, co takiego atrakcyjnego dostrzegł Jan Kulczyk w tej małej, nieco zabytkowej fabryce, produkującej specjalistyczne substancje chemiczne? Czyżby wiedział coś, o czym inni nie wiedzą?

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną