Tydzień w polityce według Paradowskiej

Zakłócenia na łączach
Miniony tydzień był wyjątkowo pechowy dla łączności.

Miniony tydzień był wyjątkowo pechowy dla łączności. Zakłócenia na łączach pojawiały się praktycznie na wszystkich poziomach władzy. Nawet w kwestii łapania szpiegów, co zawsze jest niezwykle podniecające, zabrakło czytelnego przekazu. Dla wielu komentatorów – polityków i dziennikarzy była to gratka: im mniej wiadomo, tym snucie hipotez jest swobodniejsze, a gdy prawie nic nie wiadomo, panuje pełna swoboda w formułowaniu najbardziej nieprawdopodobnych teorii. Gdyby wierzyć najlepiej poinformowanym, już dziś ambasada Rosji nie miałaby połowy personelu, który zostałby z Polski wyproszony i oczekiwalibyśmy na rosyjskie retorsje. Według Marka Biernackiego, byłego ministra sprawiedliwości, polskie służby mają sukces, bo oddały dwa celne strzały do Rosjan. Wygląda, niestety, że były to strzały kulą w płot.

Uporządkujmy jednak kwestię zakłóceń. I to poczynając od samej góry, czyli od prezydenta. Otóż okazało się, że słynny już list rodzin do Bronisława Komorowskiego w sprawie budowy pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej powstawał, przynajmniej częściowo, na komputerze w kancelarii głowy państwa. Nie najbardziej zręcznie wypadły też tłumaczenia, najpierw urzędników, a potem samego prezydenta, że minister Sławomir Rybicki stracił w katastrofie brata, a więc jest rzeczą normalną, że był wśród apelujących o pomnik i nawet coś w liście redagował. Zdecydowanie lepiej byłoby jednak, gdyby kancelaryjne komputery nie mieszały się w tej delikatnej sprawie z komputerami rodzin ofiar.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj