Jak mordowałem rock and rolla

W tym roku Mikołaj był dla mnie łaskawy. Spełnił prośbę Radka Sikorskiego o bogate prezenty. Przyniósł, a właściwie przytaszczył, trzy potwornie ciężkie księgi, jedną grubszą od drugiej. Im człowiek starszy, tym ma większe trudności nie tylko ze zrozumieniem, ale po prostu z utrzymaniem książki w drżących rękach. Ja do książek przywiązuję – dosłownie – dużą wagę, wziąłem więc taksówkę bagażową i na własny koszt (nie mam w POLITYCE samochodu służbowego ani „kilometrówki”) pojechałem do sklepu zważyć prezenty, jakie otrzymałem.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj