Kolejna przegrana ks. Wojciecha Lemańskiego w Watykanie. Papież nieugięty

W imieniu papieża
Franciszek chętnie wykonuje miłosierne gesty pod adresem ludzi dotkniętych jakimś nieszczęściem lub problemem, lecz nigdy pod adresem księdza skonfliktowanego z hierarchią kościelną, i to na tle dyscyplinarnym.
Leszek Zych/Polityka

Watykańskie „ministerstwo” do spraw księży przyznało rację abp. Henrykowi Hoserowi. Kongregacja podtrzymała jego decyzję o zawieszeniu praw kapłańskich byłego proboszcza w Jasienicy. Ksiądz zapowiada, że będzie się odwoływał po linii prawa kościelnego. A zatem, choć „Rzym przemówił”, sprawa jeszcze nieskończona.

Widoki na to, by duchowny przekonał watykańskie instancje, uważam jednak za marne. Obecne odrzucenie odwołania ks. Lemańskiego od nałożonej na niego kary suspensy poprzedziło odrzucenie jego skargi na odwołanie z funkcji proboszcza. Sprawa ciągnie się już trzeci rok i nie budzi już tak szerokiego zainteresowania.

Nawet obrońcy ks. Lemańskiego przestali już chyba wierzyć, że papież Franciszek zrobi coś w jego sprawie. Najnowszy komunikat kurii warszawsko-praskiej zaznacza, że decyzja watykańska została podjęta po rozpatrzeniu skargi „w imieniu i z autorytetu papieża”. Co można odczytać: porzućcie wszelką nadzieję.

To się dobrze wpisuje w logikę działania instytucji, ale gorzej w popularny wizerunek papieża Franciszka. Franciszek chętnie wykonuje miłosierne gesty pod adresem ludzi dotkniętych jakimś nieszczęściem lub problemem, lecz nigdy pod adresem księdza skonfliktowanego z hierarchią kościelną, i to na tle dyscyplinarnym (choć także w moim odczuciu duszpasterskim i charakterologicznym). Tak daleko papieska empatia nie sięga. Zresztą sięgać nie może, bo nie ma mowy, by papież, każdy papież, w takiej sytuacji ujął się za zwykłym księdzem. W takich przypadkach władza ma zawsze rację. Przykre, ale prawdziwe.

Ks. Lemański przegra kolejne odwołanie, jeśli do niego dojdzie. Dramat duchownego polega na tym, że chce być dalej kapłanem, a więc musi być lojalny wobec instytucji, która go karze i która odrzuca jego zażalenia i dalej będzie je odrzucała. Gdy wyczerpie wszelkie możliwe środki prawne, stanie przed pytaniem, co dalej: wyjść czy nie wyjść z instytucji? Nie mnie mu podpowiadać odpowiedź. Szczęść Boże, Księże Wojciechu.   

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj