O wolność słowa
W grudniu zeszłego roku, gdy wybuchła „pierwsza afera Pazia”, profesora filozofii Uniwersytetu Wrocławskiego, związana z ujawnieniem jego wysoce obraźliwych wypowiedzi na temat Ukraińców.

Obiecałem w „Gazecie Wyborczej”, że jeśli tego pana spotkają szykany, pierwszy będę go bronił. Wskazałem też na szersze tło sprawy, którym jest niefrasobliwość uczelni, niekontrolującej procesu budowania kadry naukowej, za co zresztą musiałem się nasłuchać, jaki to ze mnie marny filozof. Cóż, teraz wypada obietnicę spełnić, bo słów na wiatr nie rzucam. Czynię to niechętnie, gdyż od bardzo wielu lat, że się tak wyrażę, antypatyzuję z postawą i wypowiedziami zarówno kolegi (i to nawet ze studiów) Bogusława Pazia, jak i kilku innych doktorów habilitowanych z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Wrocławskiego, nader obficie dających pod różnymi pseudonimami, i to od wielu lat, wyraz swoim poglądom, na które w języku politologii nie ma nawet nazwy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj