Prezydencka kampania na finiszu

Dziesięciu na jednego
Paradoks wyborów 10 maja polega na tym, że mimo marnej kampanii, ich stawka jest wysoka. Chodzi o to samo co od 10 lat. Górą ma być PO czy Kaczyński, III czy IV RP?
Rozpoczęcie sezonu turystycznego na Zalewie Zegrzyńskim. Na pokładzie: prezydent Bronisław Komorowski z Mateuszem Kusznierewiczem.
Adam Chełstowski/Forum

Rozpoczęcie sezonu turystycznego na Zalewie Zegrzyńskim. Na pokładzie: prezydent Bronisław Komorowski z Mateuszem Kusznierewiczem.

Wiele o tej kończącej się kampanii mówi to, że właściwie w żadnym przypadku nie była udana, jeśli wziąć pod uwagę punkt startu kandydatów. Andrzej Duda, z wielkim wysiłkiem, po pół roku od zgłoszenia i przez kilka miesięcy intensywnej kampanii uciułał około 10–12 proc. ponad to, co miał na początku batalii, a i tak (według sondaży) nie osiągnął poparcia, jakie ma samo PiS. Gdyby wystartował Jarosław Kaczyński, od razu zapewne zyskałby te swoje żelazne 30 proc. bez wydawania milionów złotych z partyjnej kasy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj