Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Nie widzę, nie słyszę

Ewa Kopacz powinna się podać do dymisji, bo całe to towarzystwo powinno już dawno przestać rządzić w Polsce” – powiedziała Beata Szydło „Rzeczpospolitej”.

Nie ma nic dziwnego w tym, że kandydatka opozycji wzywa urzędującą premier do dymisji i czyha na jej stołek, ale dlaczego zaraz mówić per „całe to towarzystwo”? To raczej zwrot ze słownictwa prezesa niż łagodnej twarzy PiS. Ale nie zamierzam kruszyć kopii, żeby nie było, że jeszcze nie została premierem, a już jest celem bestialskich ataków mainstreamu.

Obszerny, można powiedzieć programowy, wywiad pani prezes zawiera kilka nurtów:

Pierwszy – banalny. Na przykład: „wzrost liczby urzędników w czasie rządów PO-PSL był nieuzasadniony. W administracji nacisk trzeba położyć na sprawność”. Czy jest ktoś, kto się nie zgodzi, że w administracji trzeba położyć nacisk na sprawność? Nie widzę, nie słyszę. Inny przykład: „Jeśli Jarosław Kaczyński decyduje się nie być premierem, to nie będzie próbował ingerować w prace rządu”. I znów: czy jest ktoś, kto uważa, że prezes Kaczyński będzie ingerował w prace rządu? Nie widzę, nie słyszę. Inny przykład: „Chodzi o to, by połączyć polską myśl technologiczną z produkcją”. Ktoś przeciw? Nie widzę, nie…

Drugi – słuszny. To stwierdzenia, które nie budzą moich wątpliwości. Przykład: spółki węglowe. „Praktycznie rzecz biorąc, powinien za nie odpowiadać minister Skarbu Państwa, a tymczasem jest to w kompetencjach ministra gospodarki. Efekt jest taki, że ani jeden, ani drugi do końca się tym nie zajmuje i polskie górnictwo jest w stanie opłakanym, więc to na pewno trzeba uporządkować”. Trudno też nie zgodzić się z opinią, że głównym problemem w Polsce nie jest ordynacja wyborcza, problemu nie rozwiążą JOW. „Ja jestem w stanie zaprezentować argumenty, że tej zmiany nie powinno się przeprowadzać, ale wysłucham argumentów odwrotnych” – mówi kandydatka PiS.

Polityka 27.2015 (3016) z dnia 30.06.2015; Felietony; s. 102
Reklama