Upolitycznianie wyższych uczelni

Uniwersytet skulony
Nowy minister nauki zapowiedział, że „będzie bolało”. Humanistów jest za dużo, a z rankingów czasopism trzeba będzie usunąć te „jakieś studia gejowskie albo lesbijskie”. Czy w to miejsce wejdą studia z foniatrii embriologicznej czy roczniki teologii apostolatu Radia Maryja? W kuluarach młodsi szepczą: nie odważą się! A starsi na to: jeszcze mało widziałeś.
Czy PiS zrobi co trzeba, żeby przejąć pełną kontrolę nad polską humanistyką, naukami społecznymi, filozofią? A niby dlaczego nie?
Krzysztof Wojciewski/Forum

Czy PiS zrobi co trzeba, żeby przejąć pełną kontrolę nad polską humanistyką, naukami społecznymi, filozofią? A niby dlaczego nie?

Wykładowcy to społeczność raczej lękliwa i ostrożna. Nawykła do oportunizmu i hołdująca zasadzie „tisze jediesz, dalsze budiesz”. Nie wszyscy są tacy, ale większość owszem. Wykładowcy to przecież kadry „budżetowe”, mające w sobie coś z urzędników. W końcu nie po to europejskie mocarstwa stworzyły nowoczesne uniwersytety, żeby te im bruździły, lecz po to, by wspierały państwo i budowały jego potęgę. A skoro już uniwersytet jest z natury swej instytucją patriotyczną, to z grubsza biorąc, powinien być prorządowy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj