Kraj

Jechali, ale nie dojechali

Ewa Kopacz w trakcie kampanii poruszała się pociągiem. Na zdjęciu z Cezarym Tomczykiem, ówczesnym rzecznikiem rządu i Michałem Kamińskim, szefem Centrum Informacyjnego Rządu. Ewa Kopacz w trakcie kampanii poruszała się pociągiem. Na zdjęciu z Cezarym Tomczykiem, ówczesnym rzecznikiem rządu i Michałem Kamińskim, szefem Centrum Informacyjnego Rządu. Adam Chełstowski / Forum

To był wyścig, w którym wszystkie chwyty były dozwolone, podobnie jak pojazdy, którymi kandydaci próbowali dotrzeć do wyborców. I tak: Beata Szydło jeździła po kraju szydłobusem, który wcześniej był dudabusem, Ryszard Petru – R-Busem, a kandydaci Zjednoczonej Lewicy – zwykłym busem. Paweł Kukiz wsiadł w terenówkę, natomiast szefowa PO postawiła na pociąg, bo „Kolej na Ewę” – co okazało się prorocze, gdyż po przegranej Bronisława Komorowskiego i ona musiała pożegnać się z urzędem.

Polityka 51/52.2015 (3040) z dnia 15.12.2015; Ludzie i wydarzenia. Kraj 2015; s. 8

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020