Wszystko, o czym zapomniał Andrzej Duda, lżąc III RP
Wydarzeń Grudnia ’70 nie wolno eksploatować politycznie. Prezydent w ocenie III RP druzgocąco się zresztą myli – przypomnijmy, jak było naprawdę.
Facebook

Przed pomnikiem Ofiar Grudnia 1970 w Gdyni podczas uroczystości upamiętniających 45. rocznicę masakry robotników prezydent Duda przyklęknął, by uczcić pamięć poległych. Potem mówił o ranach, cierpieniu, prześladowaniu. Ale też o tym, że ofiary i ich najbliżsi nie doczekali się od III RP elementarnej sprawiedliwości na poziomie prawnym i państwowym. Dalej pan prezydent deklarował swój wstyd za III RP, że nie umiała skazać sprawców zbrodni. „Zrobię wszystko – deklarował – aby ta Rzeczpospolita była naprawiona, aby stała się wreszcie państwem sprawiedliwym, państwem uczciwym”.

Wśród zgromadzonych byli ludzie, którzy bili brawa, ale nie brakło i takich, którzy słuchali tych słów z zażenowaniem. Z poczuciem, że prezydent tę wielką tragedię sprzed lat tak instrumentalizuje, przekuwa w doraźną polityczną propagandę.

Osądzić winnych już się nie da. Z 12 oskarżonych o sprawstwo kierownicze w wydarzeniach Grudnia ’70 (44 osoby zabite, kilkaset rannych w Gdyni, Gdańsku, Szczecinie, Elblągu) do osądzenia pozostał już tylko jeden – generał Edward Ł., rocznik 1924, którego sprawę już wiele lat temu wyłączono z głównego procesu ze względu na stan zdrowia. Dwóch dowódców wojskowych niższego szczebla – Bolesław F. i Mirosław W. – zostało skazanych w 2013 r. (wyroki po 2 lata w zawieszeniu na 4 lata). Reszta – w tym generał Wojciech Jaruzelski (w grudniu 1970 minister obrony narodowej) oraz Stanisław Kociołek (wtedy wicepremier) – nie żyje.

Prawdą jest, że proces grudniowy nie przynosi sądownictwu chluby. Prokuratura Marynarki Wojennej w Gdyni wszczęła śledztwo w 1990 r. W 1993 r. przejęła je Prokuratura Wojewódzka w Gdańsku. Akt oskarżenia został sporządzony w kwietniu 1995 r.

Ale z procesem zdołano ruszyć dopiero we wrześniu 2001 r. Oskarżeni deklarowali wolę jak najszybszego oczyszczenia się z zarzutów, a faktycznie grali na zwłokę, uciekając się do dostępnych proceduralnych kruczków. Wraz z upływem lat umierali zarówno oni, jak i świadkowie (do przesłuchania było 1100 osób). Postępowanie spowalniały też choroby podsądnych i sędziów. Po śmierci ławnika w 2011 r. trzeba było zacząć od nowa. W kwietniu 2013 r. zapadł wyrok – dwie wspomniane już osoby skazano, a Stanisław Kociołek, w ludowej balladzie zwany „katem Trójmiasta”, został uniewinniony. Prokuratura odwołała się od tego orzeczenia. Sąd Apelacyjny utrzymał je w mocy. W kwietniu 2015 r. uchylił je Sąd Najwyższy. Do kolejnego etapu nie doszło – 1 października tego roku były wicepremier zmarł. Zarówno jego, jak i Wojciecha Jaruzelskiego osądzi historia, najwyższa instancja w tego typu sprawach.

Brak skruchy ze strony oskarżonych i brak skazujących wyroków zapewne utrudnia części poszkodowanych wydarzeniami Grudnia ’70 znalezienie ukojenia. Tym bardziej nie wolno tej czułej materii ludzkiego bólu eksploatować politycznie. Nie wolno do tego wykorzystywać rocznicy – dnia pamięci i żałoby.

W 2007 r. podczas konferencji związanej z obchodami 37. rocznicy Grudnia ’70 ówczesny premier Donald Tusk zapowiedział odszkodowania dla ofiar. Wtedy rozsierdziło to m.in. Jacka Kurskiego, który uznał, że chodzi o PR, nabijanie sobie „punktów medialnych i politycznych nad grobami u mogiłami”. Działacze PiS uważali, że możliwości odszkodowań daje ustawa uchwalona wcześniej z inicjatywy ich partii z myślą o wszystkich poszkodowanych przez system komunistyczny. Niektórzy deklarowali pomoc w uzyskaniu owych pieniędzy. Deklarowali, podkreślmy.

Słowa aprobaty dla inicjatywy premiera Donalda Tuska popłynęły ze strony kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dziś pokazuje to różnicę między Lechem Kaczyńskim a jego prezydenckim uczniem. Na początku 2008 r. rząd PO-PSL przyznał zadośćuczynienia w wysokości 50 tys. zł. dla rodziców, małżonków i dzieci ofiar Grudnia ’70.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną