W cęgach wojny
Nie chcę się przechwalać, ale to ja pierwszy wiedziałem, co się stało z oponą, która wracała z nart.

Powiedział mi to suwalski taksówkarz. Bezbłędnie, bo bezwzględnie zdiagnozował sprawę. Fajerwerkiem zakończyła swoje długie życie – powiedział. Rozpadła się z przepracowania, i tyle. Przyznam, że nie doceniłem wiedzy i intuicji fachowca, który godzinę po podaniu wiadomości tak właśnie powiedział. Potem zbierały się trąby powietrzne trąbiące epitafium dla Platformy, Tuska i Komorowskiego. Wybitni eksperci rządowi tłumaczyli ciemnemu ludowi, na czym polega opona, która nie pęka, bo tak jest zbudowana.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną