Będzie ustawa antyterrorystyczna: przeszukania i zatrzymania całą dobę

Anty… komu?
Owszem, wobec zagrożenia terroryzmem władza może apelować, by obywatele zgodzili się na ograniczenie ich praw. Tyle że warunkiem udzielenia zgody jest to, że obywatele ci mają do tejże władzy zaufanie.
John Lund/Getty Images

Zjednoczone – w każdym razie na użytek konferencji prasowej – siły ministerstwa spraw wewnętrznych (minister Mariusz Błaszczak) i służb specjalnych (koordynator Mariusz Kamiński) ogłosiły, że przygotowują zestaw przepisów mających ograniczyć zagrożenie terroryzmem. Pewnie nie przez przypadek, a z politycznej kalkulacji, zrobili to tuż po tragicznych zamachach w Brukseli. Wszak – jak sami przyznali – projekt stosownej ustawy dopiero powstaje, a pod obrady parlamentu (czy też, jak należałoby powiedzieć w obecnej sytuacji, pod bezdyskusyjne głosowanie) trafi dopiero w maju.

Już to nakazuje, by uważnie przyglądać się poszczególnym propozycjom. Choćby tym dotyczącym ograniczania prawa do zgromadzeń czy możliwości prowadzenia przeszukań przez okrągłą dobę.

Lecz prawdziwy problem leży nawet nie w konkretnych pomysłach, lecz w tym, że trudno ufać forsującej je ekipie rządzącej. Wszak ta ostentacyjnie lekceważy konstytucję (było nie było statuującą prawa i wolności obywatelskie). Próbuje ponadto dezawuować sądy, które – w cywilizowanym państwie – są niekwestionowanym strażnikiem swobód jednostki w starciu z władzą (w tym ze służbami specjalnymi).

W sytuacji zagrożenia obywatele gotowi są na wiele poświęceń i wyrzeczeń. Także tych dotyczących ich swobód. Choćby prawa do prywatności, ale także zwykłej wygody czy możliwości korzystania ze zdobyczy cywilizacyjnych XXI wieku (m.in. swoboda i łatwość podróżowania czy komunikowania).

Muszą jednak być spełnione dwa warunki. Pierwszy to zaufanie do rządzących polityków: ich celów, przywiązania do wartości demokratycznych, klasy wreszcie. Drugi: obywatele owi muszą żyć w demokratycznym państwie prawa. Czyli mieć pewność, że w razie jakichkolwiek możliwości lub nawet podejrzeń o nadużywanie przez władzę przyznanych jej narzędzi będą mogli zwrócić się do niezależnego sądu (z Trybunałem Konstytucyjnym na czele), a władza jego wyrok uszanuje.

Problem w tym, że od pewnego czasu Polska demokratycznym państwem prawa być – z winy obecnej władzy – przestaje.

Dlatego właśnie mogą pojawić się obawy, że szykowane regulacje posłużą nie tylko walce z terrorystami.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną