Doktryna Hobbesa sa!
Choć i doktryna mu nieobca Tomasza Hobbesa (polityku, czytaj: hopsa) sa! – śpiewali Starsi Panowie, dodając, że „Polak nawet kiedy gwiźnie, już filozofii liźnie”. Mieli rację. Ostatnio zakochaliśmy się w filozofii polityki, że hopsa sa!

W propagandzie rządowej pojawiła się oto kategoria suwerena. Z miną chytruska Beata Szydło i jej urzędnicy rozpowiadają, że „suweren zdecydował”, czyli oddał całą władzę w ręce PiS, a wobec tego rząd może sobie robić, co mu się żywnie podoba. Przecież na tym właśnie polega suwerenność „suwerena”! Nie wiem, czy to jest szyderstwo, czy to tak na serio, ale zakładam, że dygnitarze PiS naprawdę wierzą w teorię woli powszechnej i „narodu – suwerena”. Wierzą, bo ów wczesnonowożytny, Roussowski masowy „suweren”, który miał zastąpić wstrętnego królewskiego autokratę, zda im się całkiem przyjemny – wprost na miarę przewodniej siły narodu, biało-czerwonej drużyny i Dobrej Zmiany.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj